wtorek, 17 maja 2016

Rozdział 1


                                                                    ~~*~~
Draco właśnie się obudził. Spojrzał na zegarek. Była godzina 8:30. Zdziwił się że nie spał do południa. Wstał z zamiarem pójścia do łazienki gdy zobaczył że Blaise śpi na jego kanapie. No tak, wczoraj siedzieli do późna pijąc Ognistą. Już miał odezwać się żeby obudzić przyjaciela, gdy wpadł na inny pomysł.
-Aguamenti. - wyszeptał Draco
W tym momencie z jego różdżki wypłynął strumień wody, który blondyn skierował na ciemnoskórego kolegę.
-Na Salazara, Draco. Czy ty zwariowałeś? - Zapytał zdenerwowany Zabini.
-Żałuj że nie widziałeś swojej miny, Diable. - odpowiedział Smok, po czym zaczął się śmiać.- Dobra, idę się ogarnąć. Tobie też to radzę, bo za godzinę idziemy na Pokątną.
-Okej, tylko nie siedź w łazience przez godzinę bo ja też tu jestem.
 * godzinę później. *
-Zabini, pospiesz się. Siedzisz w tej łazience dłużej niż baba. - zawołał zirytowany Draco.
-No już idę. A po co tak właściwie tam idziemy? - zapytał Diabeł
-A cokolwiek do Hogwartu masz? Nie, no właśnie... Ja też nie, a czy chcesz czy nie jutro jest rozpoczęcie.
-Dobra, już jestem gotowy. - Draconowi ukazał się Blaise ubrany w przetarte jeansy i czarną koszulkę.
-Diable czy to moja koszula?
-Ee... Sam nie wiem mamy podobne, a zresztą co Ci szkodzi kumplowi pożyczyć? - Zabini zrobił smutna mine i popatrzył na Smoka.
-Aa wal się młotku!- Szybkim krokiem wszedł do łazienki, wykonał poranną toaletę, ubrał się w jeansy i biała koszule z 3/4 rękawem.- Dobra idziemy?
- Idziemy, idziemy- powiedział Blaise ukazując swoje proste białe zęby. Wyszli z nowego domu Dracona żegnając sie przy tym z Narcyza i teleportowali się na Pokątną.
~~*~~
Hermiona po porannym bieganiu zjadła śniadanie wraz z rodziną Weasley'ów i teraz siedziała z Ginny w jej pokoju. Po wojnie nie odnalazła rodziców, dlatego zamieszkała razem z Harry'm i Syriuszem na Grimmauld Place. A na drugi miesiąc wakacje przyjeżdża z nim do Nory. Nie przeszkadza jej mieszkać z dwoma facetami pod jednym dachem, ponieważ większość czasu i tak spędza poza domem, jeżdżąc na motorze z samymi chłopakami i z Ginny. Często namawia też Harry'ego i Rona, aby z nią i Ginn wychodzili, ale nigdy nie mieli ochoty. Za to Fred i George nie przepuscili żadnej okazji. Spędzają z Hermiona więcej czasu niż jej chłopak- Ron. On zawsze robi jej kłótnie jaka to ona nie jest i że przesadza z tymi całymi imprezami i jej nowym stylem ubioru i makijażu. Ona nie jest już tą samą kujonką Hermioną Granger co przed wojną. Stała się teraz marzeniem każdego chłopaka oraz najlepszą kumpelą do picia i najlepszym przeciwnikiem w wyścigach motorowych.
Ruda też się zmieniła miała teraz bardziej ogniste włosy i zaczęła się mocniej malować. Po wojnie zaczęła wymykać się z domu, i razem z Hermioną najczęściej swój czas spędzały w swoim ulubionym klubie- Fallen Angels, lub na przejażdżkach. Akurat Ginn jeździła z Jason'em. Potrafiła jeździć, ale wolała czuć adrenalinę siedząc z tyłu. Ona również nie może się odpędzić od zalotników, i podoba jej się to, lecz po zakończonym związku z Harry'm woli trochę odpocząć. Cieszy się, że z jej przyjaciółka zrobiła się taką niezależną dziewczyną. Lubiła tamtą kujonkę, ale jeszcze bardziej lubi tą szaloną Hermione.
Gdy obie tak rozmyślały, Ginny postanowiła przerwać tą ciszę.
- Dzisiaj idziemy na Pokątną. Już nie mogę sie doczekać powrotu do Hogwartu.- pisnęła i wskoczyła na łóżko Hermiony znajdujące się naprzeciwko jej.
- Uważaj bo mi łóżko zarwiesz pod tą twoja dupą. - Herm parsknęła śmiechem, a Ginny uśmiech zniknął i z całej siły uderzyła brązooką poduszką.
- Ho Ho zaczełaś wojnę.
Odrazu zaczęła sie bitwa na poduszki, dopóki do pokoju nie wszedł Harry a za nim Ron.
- Oj dziewczynki dziewczynki na dole słychać wasze krzyki. - oznajmił im Harry a Ron usiadł obok Her i dał jej całusa w policzek.
-Ee tam. Jakbyście pierwszy raz je słyszeli.- zauważyła Ginny.
-No, ale to trochę tak dziwnie jak dwie dziewczyny tak krzyczą.
-A Ty Ron jak zawsze o jednym.- powiedziała Hermiona i wraz z rudowłosą zaczęły się śmiać.
-No wiesz...- oburzył się Ron, ale po chwili się uśmiechnął.- Ej wy też idziecie dziś na Pokątną?
-Nie.
-Jak to nie Hermiona?!- krzykła Ginny.
-My jedziemy Ruda. - powiedziała i posłała jej szczerzy uśmiech, który ona po chwili odwzajemniła i przybiłi piątkę.
-Na Merlina Hermiona ogarnij się wkońcu! Mogłabyś spędzić trochę czasu z przyjaciółmi! A nie się szlajasz z jakimiś kretynami, ja nawet nie wiem co Ty tam z nimi robisz!- zaczął wydzierać się Ron nie zwarzając na to że jest otwarte okno.
- Nie prawda! Nie ma mnie tylko wieczorami! Proponowałam wam żebyście z nami chodzili to nie! I Ci z którymi się "szlajam" to nie kretyni tylko moi PRZYJACIELE! - Hermiona nie była mu dłużna i także zaczęła się drzeć.
- To chyba oni są ważniejsi od nas! Nie zapominaj że to ja jestem twoim chłopakiem i że jesteś MOJA nie ich!
Brązowłosa była wściekła. Nikt nie będzie jej mówił z kim ma sie zadawać.
- Ron przestań. Wychodzimy. - Harry próbował zaspokoić sytuacje i wyprowadzić Rona z sypialni dziewczyn.
- Nie będziesz mi mówił co mam robić i z kim sie zadawać!
- Ron chodźmy!- Harry ciągnął Rudzielca za koszulkę i usiłował dojść z nim do drzwi, gdy nagle sie otworzyły. Do pokoju wparował Fred z George'm.
- No ja wam powiem, że macie niezłe szczęście, bo...
- ... gdyby mama z ojcem nie wyszli wcześniej do jej nowej kawiarni to by...
-... usłyszeli waszą uroczą kłótnie.- Zakończył ich wspólny monolog Fred.
- Fred! George! Jeny już jesteście! - Ginny wraz Her rzucili im się na szyję. Tęskniły za nimi przez ten tydzień, kiedy oni wyjechali do dziewczyny Lee Jordan'a gdzieś w okolicach szkoły Beauxbatons.
- No widać jak nasze księżniczki tęskniły!
- To o której się zbieramy na Pokątną?- zapytała bliźniaków Hermiona, która zapomniała o kłótni z Ron'em.
- Oczywiście jak zawsze kur** moi bracia lepsi. Nie wiem Hermiono czy to ma sens.- Ron już nie wytrzymał i wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami. A ona patrzyła jak wybiega i nie mogła wypowiedzieć żadnego słowa i nie mogła go zatrzymać. A może poprostu nie chciała?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz