piątek, 10 czerwca 2016

Rozdział 3

-To właśnie w tej chwili, moi drodzy zaczyna się, już drugi w tym roku wyścig! Więc stawiajcie zakłady i zagrzewajcie miejsca! Bo już za chwilę wygra najlepszy!- zaczął komentator. - Zawodnicy na miejsca! - Szóstka najlepszych zawodników ustawiła się na lini startowej.
Draco, Blaise i Teodor zajęli miejsca i czekali na rozpoczęcie. Malfoy szukał wzrokiem dziewczyny, którą widział przed klubem. Zatrzymał się na numerze 4, spod kasku wychodziły brązowe włosy, miała też podobny ubiór. To musiała być ona.
- Na strzał ruszycie! Rozumiemy się?!- krzyczał do zawodników komentator. Oni natomiast podnieśli w górę swoje kciuki, które oznaczały, że zrozumieli.
-Dobra ludzie! Pamiętajcie tylko, że ma być to ładny i pełny wrażeń wyścig! To RAZ! DWA! - wyliczał do rozpoczęcia, a wraz z nim widownia, w tym Draco z Blaise'm.- TRZY! - z tym słowem poszedł strzał, a zawodnicy ruszyli, niczym burza.
- DAWAJ WILCZYCA!
- WYGRASZ TO!
- JESTEŚ NAJLEPSZA!
- NUMER 4 WYGRA!
Prawie cała widownia była za tą nieznajomą. Kątem oka Malfoy zauważył trzy rude czupryny i resztę tych chłopaków, których widział wraz z chłopakami.
-Mkną jak strzała! Robią 3 okrążenie! Prowadzi numer 6, a tuż za nim numer 4! Zostały wam 2 okrążenia! Dacie radę!
- Chłopaki ja to myślę, że ten z mikrofonem w łapie będzie jutro nieźle narzekał na gardło. - powiedział Teodor do siedzących obok siebie chłopaków.- Mi już uszy pękają.
-Ty to mięczak jesteś Nott.- odpowiedział mu z szczerym uśmiechem Draco. Taki szczery uśmiech posyłał tylko prawdziwym przyjaciołom.
- Haha, ja to sądzę, że Teodor'ek jest za bardzo przewrażliwiony.- dodał Zabini, po czym dostał łokciem w brzuch od przyjaciela.- Auł! A to niby za co?!- udał smutną minę, ale coś mu nie wyszło i sie roześmiał.
- Za niewinność Zabini, za niewinność.- stwierdził Teodor, po czym cała trójka wybuchneła śmiechem i skupiła się na wyścigu.
- To już ostatnie okrążenie! Tym razem prowadzi numer 1, a za nim numer 4! OUUU! Numer 2 i 5 zderzyli się! Kurde niezła jazda ludzie! Zostało czterech zawodników! Kto wygra!? Są już blisko mety! No nieee! Numerowi 1 wybuchł motor! Żyjesz tam?! Dobra wracajmy do  innych. Prowadzi numer 4! Dogania go numer 1! Za nimi numer 3! Ludzie kto ma wygrać!? - komentował jak go nazwał Nott ,, ten z mikrofonem w łapie".
- NUMER 4!
-4!!
- Czwórka poobijaj im tyłki! Dawaj!
- A kto jest tą naszą czwórką?!- próbował przegłuszyć tłum komentator.- ACH, no jasne! No nasza wilczyca! Przepraszam kochana nie poznałem! Kupiłaś nowy motor?! Hm, a może to buty?!
Chłopaki spojrzeli na siebie zdziwieni.
- Ta dziwna nieznajoma jest chyba dobrze znana tutaj.- powiedział Blaise.
- I pewnie nie raz uczestniczyła w tych wyścigach.- zamyślił się Teodor.- Patrząc na to ile ludzi jej kibicuje, pewnie często wygrywała.
- LUDZIE TO TA CHWILA! Już zaraz zobaczymy kto wygra! Jeszcze kawałek! Nasza wilczyca prowadzi wraz z numerem 1! JUŻ NIE DALEKO! I...! - tłum wstrzymał oddech, nagle zrobiła się grobowa cisza. Wszyscy czekali kto wygra.- TAAAK! NUMER 4 WYGRAŁ!! - cała widownia wstała i posyłała oklaski oraz krzyczeli jej różne pochwały.

~*~
-Barman! Na mój koszt wszystkim po Ognistej!- krzyczała brązowłosa siedząc na ladzie wraz ze swoją ekipą.
-Już się robi!
Trójka przyjaciół była już w środku clubu i przyglądała się im.
-Ej chłopaki ja wam mówię, ja tą laskę skądś kojarzę!- powiedział Teodor i podrapał się po głowie.
- Nie Ty jeden Teo. Ja też ją skądś znam. I nawet głos jest znany.- dodał Draco.
- Haha. Smoku, a może to jakaś twoja partyjka z łóżka? No wiesz ten głos. Haha. - gdyby wzrok mógł zabijać Zabini zapewne leżał by już martwy, a nie siedział śmiejąc się i popijając Ognistą.
- Naprawdę, jesteś prze zabawny, kretynie. - odpowiedział mu z kpiącym uśmiechem Malfoy.
- Nie wiem jak wy, ale ja ide zatańczyć.
- Taa. A niby kogo poprosisz do tańca Zabini?
-Rudą.- powiedział ze szczerym uśmiechem i odszedł od stolika.
Teodor i Draco wymienili zaniepokojone spojrzenia.
- To się źle skończy, stary.- oznajmił Nott.

~*~
Hermiona wraz z przyjaciółmi popijała kolejne drinki, shoty oraz whisky i można powiedzieć, że mimo jej twardej i przyzwyczajonej głowy do alkoholu była już mocno wstawiona.
-Miona, Ty lepiej już nie pij. Ledwo się na nogach trzymasz. - zauważył Jason, któremu Ginny siedziała na kolanach. Weasley'ówna wypiła tylko dwa drinki i pół whisky, to w porównaniu do panny Granger trzymała się dość dobrze.
- A weź przestań, ja dopiero się rozkręcam. - powiedziała Hermiona i machnęła ręką. - Zresztą idę se do mojego ULUBIONEGO barmanka-Teda.
- Mionka lepiej tu zostań, bo znowu będziemy musieli Cię podnosić jak spadniesz z baru.- powiedziała z szerokim uśmiechem Ginny, lecz ta wcale nie zwróciła na nią uwagi i poszła. - Wielkie dzięki, że mnie słuchasz.- krzyknęła jeszcze za nią i zeszła z kolan Jason'a i położyła się na kanapie.
-Ja Cię cały czas słucham, kochana.- szepnął do jej ucha Jason'ek i położył jej nogi na swoich udach.
- Ty jedyny wyjątek. -westchnęła i posłała mu ciepły uśmiech.
Po chwili "spokoju" usłyszała nad sobą kojarzony głos.
- Cześć Ruda.
Otworzyła powieki i ujrzała samego Blaise'a Zabini'ego. Westchnęła i spowrotem zamknęła oczy.
- Czego Zabini?
- Chciałem zatańczyć.
- Jak byś nie zauważył, ona nie jest sama.- wtrącił się Jason i mierzył Diabła nienawistym spojrzeniem, a po chwili zwrócił się do Ginny. - Znasz go?
- Znam. Chodził ze mną do Hogwartu.
- I nadal będę. - dodał Blaise. - To co dasz się zaprosić do tańca? - wyciągnął do niej rękę.
Weasley otworzyła oczy, usiadła i spojrzała na niego jak na idiotę, lecz po chwili roześmiała się i spojrzała na Jason'a.
- Zaraz wrócę. Czekaj na mnie. - i cmoknęła go w policzek. - Aa, i Zabini jeśli zrobisz coś co nie powinieneś to ten tutaj -wskazała na Jason'a- i reszta moich kupli spiorą Ci tyłek nie używając różdżek. - uśmiechła się wrednie i ruszyła na parkiet.
- Czyli jednak to czarodzieje.- pomyślał jeszcze Blaise i ruszył za Rudą.

~*~~*~
Draco i Teodor spoglądali z podziwem jak Blaise dał radę namówić Weasley'ówne do tańca.
- Ej skończyła nam się whisky, ide po następną. - powiedział Nott i wstał.
- Czekaj ide z Tobą. - dodał Malfoy i ruszył za przyjacielem.
Gdy doszli na baru szczęka im opadła. Na ladzie tańczyła brązowłosa dziewczyna z whisky w ręku. Co dziwne barman nic sobie z tego nie robił, a większość facetów bili brawa, gwizdali albo przybijali sobie z nią piątkę.
- Eee, Smoku może Ty pójdziesz po tą whisky. - zanim Draco mógł zareagować Teodor popchnął go w stronę baru życząc ,, powodzenia ". Ten tylko pokazał mu środkowy palec i ruszył po upragniony alkohol. Mieli szczęście, że w tym mugolskim klubie nie pracują sami mugole, niektórzy z pracowników, np. sam szef klubu to czarodziej półkrwi, bynajmniej tak słyszeli.
Poszedł do lady, tam gdzie znalazł wolne krzesło i akurat dość blisko tej zwyciężczyni. Czekał aż podejdzie do niego barman, a kątem oka przyglądał się dziewczynie, która nie dość, że była tu znana, to jeszcze lubiana i no trzeba przyznać ładna. Bardzo ładna. Skądś ją kojarzył wie, że już ją gdzieś widział. Nie mógł sobie przypomnieć gdzie. Jego przemyślenia urwał trzask zbitej butelki. Spojrzał na brązowłosą. Leciała w jego stronę. Musiała się poślizgnąć. Bardzo szybko zszedł z krzesła, a dziewczyna wpadła mu w ramiona. No brawo sam Draco Malfoy uratował jakąś nieznaną dziewczynę przed upadkiem. Nie ma to jak być bohaterem pijanej dziewczyny. Spojrzał na nią, miała piękne czekoladowe oczy. Uśmiechnął się do niej, a ta pokręciła tylko głową.
- Już się napatrzyłeś?- zapytała. - Wiesz, chciałabym wstać.
- Jak sobie panienka życzy. - powiedział i postawił ją na podłodze. Jak już wstała miała zamiar odejść, ale ten złapał ją z ramię i odwrócił w swoją stronę.
- Chcesz coś jeszcze? - starała się brzmieć jak najgrzeczniej.
- Jako Twój bohater, chciałem żebyś poznała moje imię. - odpowiedział z szczerym uśmiechem i wyciągnął do niej rękę. - Draco. Draco Malfoy.
- O cholera...- zrobiła taką minę jakby zobaczyła ducha, a po chwili przybrała kpiący uśmiech. - Witaj tchórzofretko. - podała mu rękę i zniknęła w tłumie.