Niby Nienawiść a jednak...
sobota, 15 października 2016
Rozdział 6
Po powitalnej uczcie wszyscy uczniowie wyszli z Wielkiej Sali i ruszyli do swoich domów. W tym Hermiona Granger, która szła teraz na 4 piętro do swojego nowego dormitorium. Po chwili doszła do posągu trójgłowego psa, po jego lewej stronie znajdowała się tabliczka.
Dormitorium Prefektów:
Ravenclaw- Michael Corner
Hufflepuff- Hanna Abbott
Gryffindorr- Hermiona Granger- Prefekt Naczelny
Slytherin- Draco Malfoy- Prefekt Naczelny
-Cooo?!- krzyknęła Hermiona, gdy zauważyła kto jest drugim P. Naczelnym i z kim bedzie musiała dzielić dormitorium.- Nie, no McGonagall zwariowała! Żeby prefektem był ten obślizgły dupek! Ehh, niech go szlak. Jak coś dostanie jakąś pożądną klątwą.
Wypowiedziała hasło, po chwili posąg się rozsunął ukazując jej wielki piękny salon. Weszła i pierwsze co zobaczyła to trzy białe skórzane kanapy, przed nimi średniej wielkości czarny stoliczek. Na wprost nich duży kominek. Po drugiej stronie dość spory barek z dużą ilością przeróżnych alkoholi. I to mi się podoba.-pomyślała Hermiona, przegryzając usta. Po prawej stronie kominka znajdowały się drzwi z napisem-Łazienka Prefektów. Akurat łazienkę wolałabym mieć osobno.- przeszło jej przez myśl. Podeszła do kanapy i na wprost niej były wielkie spiralne schody prowadzące gdzieś do góry. Później tam zajrzę.- powiedziała sobie, bo za schodami zobaczyła 4 pary drzwi. Każde miały znaczek domu, Kruk- Dom Ravenclaw, Borsuk-dom Hufflepuff, Lew- dom Gryffindorr, Wąż- dom Slytherin.
-I jeszcze mam pokój obok tego gada- powiedziała ze zbolałą miną, w tym czasie posąg do dormitorium ponownie się otworzył i do pomieszczenia wszedł Michael Corner w towarzystwie Hanny Abbott. Hermionie odrazu uśmiech powrócił i poszła się przywitać.
-Witam, współlokatorów.- powiedziała i -O dziwo!- uściskała ich obu, gdy już ich puściła, stanęła na wprost nich z szerokim uśmiechem, a oni trochę osłupieni zastanawiali się kto właśnie ich przytulił.
-Ehm, cześć. To Ty będziesz z nami mieszkała?- zapytała Hanna dość nieśmiało.
- No jasne, Hann!- gdy ta patrzyła na nią z niezrozumieniem Her dodała.- Jestem Hermiona. Serio mnie nie poznaliście?- zapytała i zaczęła się śmiać.
-No nie gadaj! To serio Ty?- powiedział Michael lustrując ją od góry do dołu. Ta kiwnęła głową, nadal się śmiejąc.- No to, Ci powiem... WOW! Wyglądasz cudownie!- Krzyknął Corner, w tym momencie, gdy Draco Malfoy wszedł do pomieszczenia.
-Nie zachwycaj się tak Corner, bo pobiję Cię jej rudowłosa Łasica.- powiedział i zanim ktokokwiek zdąrzył odpowiedzieć zniknął w swoim pokoju. Hermiona zaczęła się jeszcze bardziej śmiać, dwójka patrzyła na nią podejrzliwie, wkońcu nie zareagowała.
- Zakochany w sobie, kretyn.- powiedziała i ruszyła do baru.- Chce ktoś?- podniosła butelkę Ognistej, oni jednak odmówili.- Jak chcecie.- wzruszyła ramionami, wzięła butelkę Whisky i ruszyła do pokoju. Gdy Granger zamknęła drzwi do pokoju, odezwała się Abbott.
- Istna wariatka z tej Granger się zrobiła.
- Niezła wariatka.- powiedział Corner, usmiechnął się i ruszył do siebie.
- Ha! Nie wierzę...- Hanna zrobiła zbolałą minę i również ruszyła do swojego pokoju.
~~*~~
Nadszedł pierwszy dzień lekcji, każdy schodził już na śniadanie, by po tym iść na pierwsze zajęcia. Wyjątkiem wsród uczniów była nie jaka Hermiona G. która spała w najlepsze w swoim dormitorium. Miała zaledwie 30 min. do rozpoczęcia lekcji. Wczoraj przez wypicie butelki ognistej była tak śpiąca, że zapomniała nastawić budzić.
W tym samym czasie przy stole Gryffindor'u.
Harry, Ron i Ginny siedzieli przy stole jedząc śniadanie.
- Ginny, co z Hermioną?- zapytał Ron przeżuwając tosta.
- Znasz ją, Ron. Zapewne odsypia wczorajszy dzień.- powiedziałą Ruda, śmiejąc się.
- Może, powinnaś po nią pójść?- tym razem zapytał Potter.
- Coś Ty. Po pierwsze nie wiem gdzie, po drugie jakie ma hasło, a po trzecie nie chce mi się.- sięgneła po jabłko i zaczęła je jeść.
~~*~~
Blondwłosy ślizgon zmierzał właśnie w kierunku stołu Slytherin'u, w pewnym momencie zatrzymał się, gdy spostrzegł jak jego najlepsi kumple śmieją się w najlepsze z tymi dwoma nowymi typami. Nie dość, że to przyjaciele szlamy to jeszcze rozmawiają z moimi kumplami.-pomyślał Draco i nie zaszczycając swoich przyjaciół oraz tych nowych ani jednym spojrzeniem usiadł obok blondyna i zaczął nalewać sobie soku dyniowego.
- O witaj, Smoku!- przywitał go uradowany Blaise.
- Właśnie w tej chwili przeszkodziłeś mi w śniadaniu, Zabini.- odezwał się Malfoy i spojrzał na niego spod byka.
- Oho, nasz Draco nie w humorze.- stwierdził Teodor i nałożył sobie jajecznicy.
- Taa, wy mi go zepsuliście. - powiedział Malfoy i wrócić do jedzenia. Nie dane mu było dokończyć tosta, bo ten nowy blondyn odwrócił się w jego stronę.
- My się chyba nie znamy.- stwierdził nowy i wyciągnał ku Dracona rękę. - Jestem Alec. Alec Wood.
Draco spojrzał na niego przybierając na twarz swój kpiący uśmieszek i ścisnął jego dłoń.
- Draco. Draco Malfoy. - patrzeli się na siebie, uśmiechając dość wrednie i cały czas ściskając ręce.
- A ja jestem Matt Davis.- po chwili brunet wyrwał rękę przyjaciela z uścisku Malfoy'a i sam ją złapał. - Miło poznać.- i puścił jego dłoń wracając do konwersacji ze swoim przyjacielem. Draco spojrzał na swoich przyjaciół, którzy patrzyli na niego ze słodkimi uśmieszkami.On sam wywrócił tearalnie oczami, klnąc w duchu, że Merlin pokarał go takimi przyjaciółmi. Dobrze wiedział, że jego przyjaciele czekają, aż z arystokratycznego dupka stanie się dobrym człowiekiem. Nie doczekanie ich. Wziął jabłko i zaczął je jeść.
Po chwili zatopił się w rozmowie z przyjaciółmi. Kilka minut później do ich stołu przyszła siostra Łasicy. Podniosłem głowę.
- To nie twój stół, spieprzaj do Gryfiaków.- warknąłem w jej stronę.
- Zamknij się, Malfoy. Zaraz stąd idę. - i tak poprostu mnie zbyła, więc postanowiłem przysłuchać się jej rozmowy z nowymi.
- Widzieliście dzisiaj Hermione?- zapytała ich.
- No no pierwszy dzień szkoły, a nasz wilczek już olewa lekcje. - powiedział Alec i zaczął się śmiać.
- Nie dziwię się wkońcu, leczy kaca od tygodnia. - zawtórkował mu Matt.
- Aa, czyli nie ma się czym zamartwiać.
- Niech zgadnę, nie przyszłaś tu, bo Ty się martwisz tylko Twój Rudy brat chce sprawdzić, czy nie spędziła ze mną upojnej nocy?- zapytał Wood poruszając sugestywnie brwiami. Ta, Granger i takie rzeczy. Przecież to szlamowata cnotka.- pomyślał Draco.
- Wiesz, nigdy nie wiadomo co jej do głowy wpadnię po alkoholu.- stwierdziła Ruda.
- No, ostatnio tańczyła na barze z whisky w ręku. - zaśmiał się Matt. Wtedy gdy się poślizgnęła, a ja ją złapałem. Cholera gdybym wiedział, że to ta szlama.- złapał się za głowę.
- Pierwszą macie transmutację, więc ruszcie tyłki i idziemy. - powiedziała młoda Weasley i wyszła z nowymi na zajęcia.
- Napewno, Granger zasiedziała się w książce. Widziałeś ją, Smoku u was w dormitorium?- zapytał Blaise.
- Nie i nie obchodzi mnie ta szlama. - odpowiedział.
- A Ty zawsze swoje. Idziemy na transmutację.- i ruszyli w trójkę na zajęcia.
~~*~~
- Harry to już druga lekcja, a jej wciąż nie ma.- powiedział Ron i zajął swoje stanowisko na eliksirach.
- Spokojnie, stary napewno zaspała.
- Już ja jej przemówie do rozsądku z tymi imprezami i tymi jej nowymi koleszkami.
-Potter, Weasley! - 10 dla Gryffindor'u za gadanie na lekcji! - warknął Snape i miał zamiar już do nich podejść, gdyby nie huk drzwiami. Wszystkie pary oczu utkwiły wzrok w piękną brązooką Gryfonkę. Miałą ona bordowe szorty, czarną prześwitującą koszulę, a na to zarzuconą szatę Gryffindor'u. Wyglądała olśniewająco.
- Przepraszam za spóźnienie, profesorze.- powiedziała Hermiona i usiadła w ostatniej wolnej ławce.
- P-p-panno Granger, co to za strój?! - wrzasnął nauczyciel.
- No, wiem nie mogłam znaleźć nic lepszego. Spieszyłam się na profesora zajęcia.- uśmiechnęłą się rozbrajająco do Severusa i rozpakowała przydatne rzeczy. Snape stał chwilę w osłupieniu, a gdy trochę ochłonął ruszył do swojego biurka. Usiadł na krześle, złapał się za głowę i powiedział.
-Dzisiaj zrobicie eliksir miłosny. Dobrać się w pary i do końca zajęć ma być gotowy i położony na moim biurku prawidłowo przyrządzony.
Hermiona z triumfem w oczach uśmiechnęła się szeroko i poszła po przydatne składniki. Reszta klasy jeszcze chwilę dochodziła do siebie. No wkońcu jakim trafem Postrach Hogwartu nie odjął minusowych za strój Granger albo nawet nie wysłał jej do dyrektora? Po chwili i inni wzięli się za przygotowanie eliksiru.
Gdy Hermiona wracała napotkała Ron'a. Oj będzie kazanie.-pomyślała.
- Hermiono! Jak Ty do cholery wyglądasz? Wogóle co Ty wyprawiasz? Gdzie byłaś?!- krzyczał Rudy.
- Ron, spokojnie. Zaspałam. Zresztą, jeśli chodzi o mój strój to bardzo dobrze wiesz, że tak się ubieram, więc lepiej nie wywoływuj kolejnej kłótni i zacznij robić ten eliksir. - i poszła. Weasley oburzony zachowaniem swojej dziewczyny poszedł cały czerwony po składniki i zaczął źle przyrządzać eliksir przez co, co chwile darł się na niego Harry.
- Czego chcesz Alec?- zapytała Miona gdy dosiadł się do niej blondyn.
- Robię z Tobą eliksir, piękna.- wzruszył ramionami i wziął się za przygotowania.
- A gdzie Matt?
- Siedzi z tym blondasem.- wskazał palcem- Nie pamiętam jak on miał, chyba...- nie dokończył, bo przerwała mu Her.
-... Malfoy. - powiedziała przez zacisnięte zęby co nie uszło uwadzę Alec'owi.
- Ej mała. Coś nie tak?
- Jest ok. Rób eliksir.
- Przecież widzę, że...
- Powiedziałam, że jest OK! - warknęła, przy okazji zwracając uwagę większość klasy, w tym samego Malfoy'a. - No i na co się gapicie?!- i wróciła do warzenia składników. Kątem oka zauważyła jak fretka (szczerze!) się do niech uśmiecha i puszcza jej oczko. Ta wzburzona jego zachowaniem prychła jak rozjuszona kotka i kontynuowała swoją pracę.
~~*~~
Hej! Przepraszam, że ten rozdział jest tak późno. Zresztą nawet nie wiem czy ktoś to czyta, ale i tak dodałam ten 6 rozdział. Mam nadzieję, ze będą chociaż 2 komentarze! Jeśli macie jakieś pytania czy coś źle napisałam śmiało piszcie! Jeszcze raz proszę o komentowanie. Miłego wieczoru! <3
piątek, 14 października 2016
Informacja
niedziela, 4 września 2016
Rozdział 5
Draco wraz z Blaise'm i Teodor'em wrócili osłupieni do swojego przedziału. Usiedli i każdy myślał o tym samym, czyli o tym jak bardzo zmieniła się Granger. A w największym osłupieni znajdował się Malfoy. ,,Odrazu poznałem, że to jest ta dziewczyna z baru, ale do cholery tą dziewczyną okazała się być Granger! To nie może być prawda. Jest jej odmieńcem! Była taka pełna życia, szalona i taka pociągająca. A ta szlama była nudna, cały czas siedziała w książkach i na dodatek chodziła z Łasicą. Nie no nie wierzę, że to ona. I na dodatek mi się spodobała! Na Merlina, czemu to jest Granger! Chociaż, mogłem odrazu ją rozpoznać, po tym jak nazwała mnie ,,Tchórzofretką". A ja głupi byłem tak zaślepiony tą śliczną nieznajomą. O czym Ty myślisz do cholery?!- zgonił się w myśli. - O nie, Draco to jest zwykła nic nie warta szlama, zapomnij o niej. - i tak zakończył swoje oraz przyjaciół myśli.
- Pijemy?
Ci spojrzeli na niego dość podejrzliwie, wkońcu dziwili się, że tak szybko przestał myśleć o Hermionie, ale postanowili zakończyć rozmyślenia o Granger i przytaknęli głowami. Draco sięgnał do swojego kufra i wyciągnął dwie butelki Ognistej. Przy piciu rozmawiali o Quidditch'u i o tym kto wraca do Hogwartu. "Szerokim łukiem" omijali temat zmienionej Hermiony. I tak minęła im droga.
~~*~~
Wielka sala jak zawsze zabierała dech w piersiach. Była ślicznie ustrojona a uśmiechnięci nauczyciele dodawali tylko uroku. Wszyscy pozajmowali miejsca i czekali aż nowa Dyrektor szkoły P. McGonagall wprowadzi pierwszoklasistów. Nawet po zostaniu dyrektorem zgodziła się na wprowadzeniu młodszych uczniów na Ceremionię Przydziału. Nagle na sali było słychać przeklnięcie. Po chwili ze stołu Gryffindor'u wstała prześliczna brunetka i wybiegła z pomieszczenia. Wszyscy odprowadzali ją zdziwionych, a nie którzy, czyli chłopacy pożądanym wzrokiem. Większość zastanawiała się kim jest ta piękność i mieli nadzieję, że nie długo się dowiedzą.
~~*~~
Hermiona wybiegła z sali w poszukiwaniu Profesor McGonagall. Musiała ją jak najszybciej znaleźć, jak mogła zapomnieć o tak ważnej informacji. Gdy zakręcała wpadła wprost na Profesorke. Obie runęły na ziemie.
-Na Merlina,wreszcie panią znalazłam.- powiedziała gdy już obie wstały i wtedy Her zauważyła, że McGonagall nie ma okularów i patrzy na nią w taki sposób jakby oznajmiała jej, że właśnie wyrzucili ją ze szkoły. Spuściła wzrok i zobaczyła na podłodzę Minervy okulary. Schyliła się po nie i zobaczyła, że są pęknięte.
- O cholera. - powiedziała tak cicho, żeby profesorka jej nie usłyszała, ale nie poszczęściło jej się.- Yyy, znaczy już naprawiam. Reparo.- i okulary były jak nowe, po czym oddała je.
- No, więc słucham Panno Granger po co mnie pani szukała skoro możemy to załatwić później?- zapytała zirytowana nauczycielka Transmutacji.
-Aa no właśnie. Pani Profesor, bo ja zapomniałam pan powiedzieć, że do Hogwartu Matt przybędzie razem z Alec'em. Nie jechał z nami pociągiem. Naprawdę ja wiem, że mogłam wcześniej, ale na śmierć zapomniałam i no sama pani rozumie...- nie zdąrzyła dokończyć, bo McGonagall przerwała jej podnosząc rękę.
- Wiem, o tym Panno Granger a teraz będzie lepiej jak Pani wróci do Wielkiej Sali. Tym razem niech Pani uważa na kogo wpada. - oznajmiła nauczycielka. Hermiona miała już zamiar wracać do WS, ale przerwał jej czyjś znajomy śmiech. Odwróciła głowę i na końcu rzędu pierwszaków ujrzała swoich dwóch przyjaciół, którzy śmieją się z niej w najlepsze.
- Oo wy dupki! Ja wam jeszcze pokaże! Wy...- nie dokończyła, znowu.
- Panno Granger w tej chwili do Wielkiej Sali! Co to za słownictwo. Już, Pani tu nie ma!
- Dobra, dobra. - i machnęłą ręką. - A wy i tak pożałujecie. - odwróciła się i ruszyła do WS.
~~*~~
Drzwi od WS otworzyły się z hukiem, a za nich wyszła Hermiona Granger we własnej osobie. Trudno powiedzieć czy bardziej była wesoła czy zła. Szła z dumnie uniesioną głową, mając na sobie swój kpiący uśmieszek. Uczniowie jak i nauczyciele obserwowali każdy jej ruch, dopóki nie usiadła na swoje miejsce, a do sali weszła Minerva McGonagall a z tyłu za nią maszerowali pierwszoklaśiści oraz dwóch bardzo przystojnych chłopaków. Jeden wysoki ciemnowłosy chłopak z szerokim uśmiechem, a obok niego szedł blondwłosy chłopak z pociągającym uśmieszkiem i pięknymi niebieskimi oczami, on również był dość wysoki. Dziewczyny z każdego domu przyglądały się im się i wzdychały na ich widok. Większość poprzysięgła sobie, że poderwie sobie któregoś. Gdy chłopaki przechodzili obok miejsca Hermiony, ukłonili się, a gdy ona na nich spojrzała, wyprostowali się i jak gdyby nigdy nic z promiennymi uśmiechami ruszyli dalej. Widząc to inne dziewczyny spojrzały na Her z morderczym wzrokiem, a chłopacy z wygaśniętą nadzieją. Ona natomast nie przejęła się swoimi przyjaciółmi i tylko prychnęła i spojrzała na rozbawioną Ginny i wkorzonego Ron'a.
W tym samym czasie przy stole Ślizgonów.
-Chłopaki to są, Ci dwaj co widzieliśmy ich przed klubem. - powiedział Teodor do swoich przyjaciół.
-Czy to są aby najmniej czarodzieje?- zapytał Blaise.
-Skoro tu są to raczej, idioto. - odpowiedział ze zgrozą Draco, obserwując dwójkę przybyłych. Gdy zobaczył jak, Ci kłaniają się tej Granger, stwierdził. - Jednak jestem za mugolami. To głupie szlamiska.
Jego przyjaciele parsknęli śmiechem, widząc jak ten szybko zmienia zdanie, którym powodem była Granger.
- Stary weź już skończ z tymi szlamami to się robi nudne. Voldemort nie żyję, twój ojciec w Azkabanie, więc możesz zachowywać się tak jak przy nas. Skończ z tą swoją cholerną dumą. I nie zachowuj się jak bezduszny dupek. - stwierdził ze spokojem Teodor, patrząc na przydzielanych dzieciaków.
- Nie wkurzaj mnie, Nott. Jestem przy was taki jaki jestem codziennie i nikt nie zmieni moich poglądów, czy Merlin wie czego. Odwal się lepiej i zajmij sobą.- powiedział Malfoy, spoglądając na swojego kumpla morderczym wzrokiem.
-Dobra Nott, nie kłóć się z nim teraz. - dodał Zabini widząc, że Teo ma zamiar mu przetłumaczyć, że tak nie jest. - On wie, że kłamie, ale się do tego nie przyzna, wkońcu jak to powiedziałeś Teoś, nasz Smoczek ma swoją cholerną dumę. - zakończył swój wykład, poklepał obu przyjaciół i spojrzał na Ceremonię Przydziału. - No, a teraz moje gołąbeczki zobaczymy do jakiego domu Tiara przydzieli tych dwóch nowych. - Teodor wraz z Draco dołączyli do Zabini'ego.
~~*~~
-Matt Davis - wyczytała Dyrektorka Hogwartu.
Ciemnowłosy chłopak wszedł po schodkach i usiadł na stołku, czekając na przydział do swojego domu. Cały czas uśmiechnięty spoglądał to na Alec'a to na przyjaciół z Gryffindor'u.
- Hmm, bardzo dobry przyjaciel to widać, cały czas wesoły, lubisz robić kawały co? Ach no tak przyjaciel braci Weasley? Charakter cięty i imprezowicz. Wiem gdzie z Cię przydziele. SLYTHERIN!
Stół Domu Węża zaczął klaskać, a najbardziej dziewczyny. Matt przybił z przyjacielem piątkę i życzył mu 'Powodzenia' i ruszył w stronę swojego stołu.
- Ostatni: Alec Wood!
Blondyn usiadł na stołku i czekał, aż dyrektorka włoży mu Tiarę na głowę. Gdy Tiara znajdowała się już na jego głowie powiedziała tylko.
-Bez dwóch zdań, SLYTHERIN! - Alec rozpromieniony ruszył w stronę Matt'a, przechodząc obok swoich przyjaciół z Gryffindor'u, puścił nic nie zdziwionej Hermionie oczko i usiadł obok kumpla. Trójka przyjaciół z domu Węża- Draco, Blaise, Teodor, była tak zdziwiona lub wkurzona jak Książe Slytherin'u- który ma teraz konkurencje i siedział załamany przy stole podtrzymując sobie głowę. Blaise i Teodor byli i zdziwieni i rozpromienieni, wkońcu nie mają nic do nich i chętnie ich poznają.
~~~~~***~~~~~
Hejka! I jak się rozdział podoba? Piszcie w komentarzach to rozdział 6 będzie dużo szybciej! Miłego roku szkolnego, kochani!
środa, 17 sierpnia 2016
Rozdział 4
Hermiona szybko podeszła do stolika przy którym siedzieli jej przyjaciele.
-Gdzie jest Ginny? - zapytała siedzacych przy stoliku chłopaków.
-Właśnie tańczy z tym czarnym kolesiem.- odpowiedział Jason wskazując parę tańczącą na parkiecie.
- Okej. To ja lecę po Rudą i wracamy. Chyba od tej ognistej mnie głowa rozbolała.
-My jeszcze trochę posiedzimy, powodzenia w Hogwarcie Wilczyco. - mówiąc to cmoknął ją w policzek.
Hermiona natychmiast skierowała się w stronę przyjaciółki.
- Ginn, spadamy. -powiedziała dość chamsko, a widząc zdziwioną minę przyjaciółki dodała.- Już Ginny!
- Już ide, spokojnie. O co chodzi Her? - zapytała odchodząc z przyjaciółką w stronę wyjścia.
-Możemy już wrócić? Widziałam tu Malfoy'a. Tak właściwie to nawet mnie złapał. Ale chyba mnie nie poznał.
-To chodźmy. Opowiesz mi wszystko w Norze.
~~*~~
Następny dzień był wyjątkowy. Tego dnia uczniowie wracali do Hogwartu. W Norze od rana panował gwar. Mimo że pociąg był dopiero za 2 godziny w tym miejscu już od kilku go panował stan gorączkowych przygotowań. Dziewczyny sprawdzały czy mają wszystko spakowane. Chłopcy zaś sprawdzali czy spakowali krwotoczki i inne temu podobne rzeczy.
-Ja już wszystko mam. -powiedziała Ginny patrząc na swój kufer.
-Ja jeszcze sprawdzę czy mam podręcznik do transmutacji. - spojrzała do kufra.- Jest. Idziem na śniadanie?
-No jasne, wszyscy pewnie już czekają.
Mówiąc to dziewczyny wyszły z sypialni dołączając do reszty domowników.
-Co robiłyście tyle czasu na górze, dziewczynki? Wszyscy czekamy za wami ze śniadaniem.
-To moja wina, Pani Weasley. Pakowałam ksiażki od transmutacji.-Obroniła siebie i przyjaciółkę Hermiona.
-Dobrze, dobrze. Starajcie już. I jedzcie bo sie spóźnicie.
~~*~~
Rodzina Weasley'ów wraz z Hermioną i Harry'm stała na peronie 9 i 3/4 żegnając się przy tym i życząc miłej podróży. Gdy dochodziła za trzy jedenasta, przyjaciele wsiedli do pociągu i zaczęli szukać miejsca. Po znalezionym przedziale, rozsiedli się i postanowili zagrać w ,,prawda czy wyzwanie?" tylko na magiczny sposób, czyli nie można przy tym kłamać, bo to odrazu wychodzi na jaw. Świetnie się razem bawili, w chwili gdy Harry miał wykonywać wyzwanie do przedziału weszła McGonagal.
- Dzień Dobry. Jest może panna Granger? - rozgląda się po wszystkich. Hermiona poczuła się dość dziwnie. Czy aż tak się zmieniła?
- Tak, tu jestem. -wstała z siedzenia i podeszła do nowej dyrektorki.
- Panna Granger? Nie poznałam pani.
- Czas na zmiany, Pani Profesor. - uśmiechnęła się. - Dlaczego mnie pani szukała?
- Aa, no tak. Prawie bym zapomniała. Mogłabyś przyjść za jakieś 5 min tam na koniec wagonu? Mam do pani kilka ważnych spraw i informacji.
- To chyba nie jest nic związane z moim nowym stylem życia? - spytała niepewnie.
- Yhm. Raczej nie. A czy jest coś o co powinnam się nie pokoić, panno Granger?
- Ależ nie pani dyrektor. To za 5 minut będę u pani. - powiedziała po czym McGonagal opuściła przedział.
- Masz Hermi przesrane. -stwierdziła Ruda i poklepała przyjaciółke po ramieniu.
- Nie bój żaby, jeśli będzie chodziło o alkochol, imprezy, bądź wyścigi to powiem, że mnie do wszystkiego zmusiłaś.- odpowiedziała z tym swoim kpiącym uśmieszkiem nazywanym teraz ,, uśmiechem Panny G." i zabrała się za otwieranie czekoladowych żab.
- No wiesz co... Ja to bym, Cię broniła. - mówiąc to splotła z tyłu pleców 2 palce w geście kłamstwa.
- Oo tak tak. A te dwa palce chcesz sobie tylko w dupe wsadzić. - po chwili Her, Harry i Ron wybuchnęli śmiechem, a Ginny oburzyła się słowami przyjaciółki.
- Ja to jestem ciekawy czy nasza Miona będzie jeszcze widziana w szkolnej bibliotece, nie mówiąc już tu o przesiadywaniu nosem w książce. - widząc, że Ginny ma zacząć swój wykład, Potter zmienił temat.
- Oj nie martw się Harry, ja zawsze będę tą uczynną panną Granger. A po za tym to do teraz lubie czytać książki, głupku.
- Jeszcze przyjdzie taki dzień w którym będę tęsknił za zgłaszającą się Hermioną na lekcjach. - dodał Ron, bujając w obłokach.
- Haha, jej już nie ma. I lepiej się z tym pogódzcie, a teraz spadam do McNowejDyro. - jak powiedziała tak zrobiła i już jej nie było.
~~*~~
- Jestem pani profesor. - weszła do wskazanego przedziału McGonagal. Ta gestem ręki kazała jej usiąść na krześle znajdującym się na wprost jej biurka.
- Wezwałam panią tutaj, bo chce ,aby została pani Prefektem Naczelnym.
- Yy... że kim? P-p-refektem? O jejku...- wydukała po czym złapała się za głowę.
- Sądzę, że jest pani dość odpowiedzialna i w dodatku jest pani najlepszą uczennicą w Hogwarcie.
- Nie, no jasne. Muszę pani powiedzieć, Merlinie, naprawdę się nie spodziewałam. W tamtym latach jeszcze tak, ale teraz po tych wakacjach. Naprawdę musi mnie pani lubić. - powiedziała, przy niektórych słowach robiąc pauzę, a przy ostatnim zdaniu zwyczajnie się zaśmiała.
- Ehm... no, tak tak.- Dyrektorka Hogwartu dość bardzo zdziwiła postawa Panny Granger, ale wolała tego w żaden sposób nie skomentować. - Pewnie, wie pani jakie czekają panią przywileje? Mam na myśli bale, odejmowanie i dodawanie punktów, patrole z innymi prefektami...
- Innymi? To znaczy, że będą jeszcze inni?
- No oczywiście, ale tego kim są inni prefekci dowie się pani w waszym dormitorium.
- Zaraz zaraz w waszym? Czy ja się przesłyszałam? - Hermiona wygląda jakby ktoś walnął ją z pięści w twarz. Była wręcz tym zdziwiona, że nie będzie mieszkała w pokoju wspólnym Gryffindor'u i będzie mieszkała nie wiadomo z kim.
-Nie, panno Granger ma pani bardzo dobry słuch. Będzie pani miała wspólne "mieszkanie" z 3 innymi uczniami. Jest ono na 4 piętrze i znajduje się na końcu korytarza za posągiem trójgłowego psa. Hasło to: Veritaserum.
- O matko... Świetnie. Emm, czy to już wszystko? Mogę już wrócić?
- Tak, panno Granger. - powiedziała McGonagal. Hermiona miała już zamknąć drzwi, gdy coś jej się przypomniało.
-Pani Profesor, Alec...- nie dane jej było skończyć, bo przerwała jej dyrektorka.
-Tak, wiem. Przyjedzie na czas przydziału. Jego wuj mnie poinformował.
- Aa, to dobrze. Dowidzenia. - i zniknęła za drzwiami.
~~*~~
piątek, 8 lipca 2016
Bohaterowie
Dziewczyna na której wojna odbiła swoje piętno. Przez wszystkie złe przeżycia Hermiona zmieniła się o 360 stopni. I to na gorsze. Za namową przyjaciół postanowiła ukończyć naukę w Hogwarcie. Mieszka wraz z Harry'm i Syriuszem na Grimmauld Place 12. Odnalazła swoich rodziców, ale postanowiła nie przywracać im wspomnień. Sądzi, że tak będzie dla nich lepiej, natomiast cały czas nad nimi czuwa. Przyjaciółka Harry'ego, Ginny, bliźniaków i 6 innych chłopaków ze szkoły z Durmstrangu i Ilvermorny. Włosy przefarbowała na nieco ciemniejszy brąz. Zaczęła się również malować i zamiast mieć loki ma proste włosy, tylko w niektórych miejscach są nieco falowane. Jest natomiast dziewczyną Rona. Szczerze trzeba przyznać, że dusi się w tym związku. Czy dokona dobrego wyboru i zakończy ten związek? Może czeka ją o wiele ciekawsza przygoda miłosna?
Dracon Lucjusz Malfoy
Kiedyś ślizgon bardzo zaangażowany w bycie śmierciożercą, teraz zaangażowany na nowe zmiany w swoim życiu. Gdy jego ojciec wylądował w Azkabanie, wraz z matką wyprowadził się z Malfoy Manor i przeprowadzili do mniejszej willi znajdującej się w Londynie dość blisko mieszkających mugoli. Nie wiedział także, że kilka ulic dalej mieszka jego wróg Harry Potter i szlama Hermiona Granger. Wraca do Hogwartu wraz z przyjaciółmi- Teodor'em Nott'em, Blaise'm Zabini i Pansy Parkinson. Przyjaciele cały czas wpajają mu, że czas na zmiany i, że nie liczy się już jakiej kto jest krwi. Czy Draco wkońcu przejrzy na oczy? Może ktoś samym byciem zmieni jego poglądy?
Ginny Molly Weasley
Najlepsza przyjaciółka Hermiony, wraz z nią również się zmieniła. Zaczęła wymykać się domu tylko, dlatego żeby chodzić z Her i kolegami na imprezy. Tak jak ona przefarbowała włosy nie ma teraz rudych, tylko takie krwistoczerwone. Mimo innego koloru włosów przydomek ,, Ruda" wciąż pozostał. Kiedyś szalała za Harry'm, ale teraz poznała Jason'a i wszystko się zmieniło. Bardzo go lubi, ale nie wie czy byłaby przygotowana na związek z nim. Jest pewna, że pozna tego jedynego do którego nie będzie nie pewna. Czy znajdzie takiego?
Blaise Zabini
Czarnoskóry przyjaciel Dracona Malfoy'a, Teodor'a Nott'a i Pansy Parkinson. Przez całe swoje życie nie obraził żadnej osoby czy to mugol czy zdrajca krwi. Dla niego to zwykła strata czasu.. Nie widzi róźnicy. Jest lojalnym i tym wesołym kumplem. Zawsze zazdrościł bracią Weasley'ów, że tak dobrze wychodzą im kawały. Sam kiedyś zrobił z nimi jeden kawał, którego ofiarą był Filch. Ma z nimi dobry kontakt. Od 2 lat podoba mu się pewna Gryfonka i w tym roku ma zamiar chociaż się z nią zaprzyjaźnić.
Harry James Potter
Chłopiec Który Przeżył, również po wojnie się zmienił. Zaczął nosić soczewki i umawiać się z dziewczynami. Wraz ze swoją przyjaciółką Hermioną i ojcem chrzestnym Syriuszem mieszka na Grimmauld Place 12. Postanowił z Ronem ukończyć szkołe, na to też z trudem udało mu się namówić Hermione. Swoją odmianą podbija serca dziewcząt nie tylko na mugolim osiedlu, ale również w Hogwarcie. Dziwnym trafem znajdzie nowym kupli. Czy to aby dobrze?
Teodor Nott
Czarnowłosy chłopak, dość spokojny, ale też nieprzewidywalny. Jest bardzo inteligenty i tak jak Zabini nie obchodzi go czystość krwi. Ma dużo adoratorek, ale do żadnej nie ma zamiaru startować, odrazu widzi, że są to puste lale. Wierny przyjaciel Malfoy'a. Mimo wielu wad Dracona oddał by za niego życie tak jak i za Blaise'a. Od roku chodzi z blondwłosą Krukonką- Luną Lovegood.
Ronald Billius Weasley
Najlepszy przyjaciel Wybrańca, a także chłopak Hermiony. Kocha ją i jest o nią bardzo zazdrosny. Wie, że nie ma o co, bo Miona nigdy by go nie zdradziła, ale tak jak ona dziwnie czuje się w tym związki. Nie każe jej wybierać albo on albo imprezy i kumple. Więc czy zerwą i będą szczęśliwi osobno? W Hogwarcie pozna pewną blondynkę. Czy będzie to ta jedyna?
Fred i George Weasley
Królowie żartów. Najzabawniejsi bliźniacy. Wierni bracia. I najlepsi przyjaciele. Postanowili założyć dwa sklepy Weasley'ów. Jeden znajduje się na Pokątnej a drugi w Hogsmeade. Wiemy, że jeśli uczniowie są w Hogwarcie nie często wybierają się na Pokątną, dlatego założyli jeden sklep w Hogsmeade gdzie większość uczniów może przychodzić po nowe psikusy. Ze względu na to, że Hogsmeade jest daleko od Pokątnej, sklepem tam zajmuje się ich matka-Pani Molly. Oni natomiast nocują we Wrzeszczącej Chacie. Oczywiście wysprzątanej. Obaj bracia pokochali Hermione jak własną siostrę. I takim sposobem spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Mają też nowych kupli: Alec'a, Roger'a, Rick'ego, Matt'a, Jason'a i Eddie'go. Oni również pomagają bliźniakom w prowadzeniu sklepu.
Alec Wood
Przystojniak o blond włosach i niebieskich oczach. Były uczeń Durmstrangu. Przyjaciel Hermiony, rudej i bliźniaków. Kocha jazdę na motorze i wyścigi. To on wciągnął Mione w nie i dał jej przydomek wilczyca. Podoba mu się i nie ma zamiaru tego ukrywać. To ich dwójka złączyła całą paczkę. Gdy Hermiona była w NY poznali się w barze byli już trochę schlani i przespali się u niego w mieszkaniu, wtedy Herm nie była jeszcze z Ron'em także go nie zdradziła. Oboje nie żałują tego, ale postanowili ( ona postanowiła on był na nie, lecz go naprosiła) ,że zostaną przyjaciółmi. Później Alec zapoznał ją z Matt'em, Rick'em i Roger'em, a Hermiona zapoznała ich z Ginny i bliźniakami. Po miesiącu wyjechali w ósemkę do Barcelony i tam poznali Eddie'go i Jason'a. I tak zaczęła się ich przyjaźń. Chłopaki przeprowadzili się do Londynu i utrzymują z dziewczynami i Weasley'ami kontakt. Rodzina Alec'a mieszka w Paryżu. Ma on 5-letnią siostrę- Lily. Jest
on czystej krwi.
Matt Davis
Czarnowłosy imprezowicz o brązowych oczach. Jego jedyną miłością są imprezy i alkochol, a najbardziej Ognista Whisky i rum porzeczkowy. Jego rodzina zginęła z rąk Śmierciożerców. Za namową Alec'a postanowił uczyć się przez ten ostatni rok w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie wraz z nim, Mioną i Ginny. Jest on półkrwi.
Jason Scott
Brunet o brązowych oczach. Jego najlepszy przyjaciel to Eddie. Jest bardzo lojalnym i spokojnym chłopakiem. Podoba mu się Ginny Weasley, ale wie, że z ich związku i tak by nic nie wyszło, więc cieszy się z przyjaźni. Za całą swoją ekipe mógłby nawet zabić, choć się do tego nie przyzna, bo ludzie znają go raczej jako opanowanego człowieka. Ma zamiar zostać aurorem. Wie tylko tyle, że jego matka była pół krwi, on przypuszcza, że pewnie też. O ojcu nie wie nic. Mieszka z Eddie'm, Roger'em i Rick'em w dość większym mieszkaniu pod, którym znajduje się club Fallen Angel. Choć teraz gdy Rick i Roger pomagają bliźniakom mieszka on tam tylko z Eddie'm.
Eddie Morgan
Czarnowłosy tancerz o zielonych oczach. Kocha Breakdance i Street dance itp. Najlepszy przyjaciel Jason'a. Dzięki swojemu talentowi do tańca wygrał nie jeden konkurs, a ostatni wygrał właśnie w Barcelonie gdzie poznał z Jason'em reszte paczki. Razem ze Scott'em wychowywali się w domu dziecka dopóki nie zostali wysłani do szkoły w Ilvermorny. Z przyjacielem chce zostać aurorem, ale nie ma też zamiaru zrezygnować z tańca. Eddie jest mugolem.
Roger Harris Blondyn o czerwonych oczach. Nazywają go elektryczny czarodziej, dlatego że potrafi zrobić wszystko związane z elektrycznością. Czy to mugolski sprzęt, czy czarodziejska moc. Jest w tym najlepszy. I właśnie dzięki jego pomocy sklep bliźniaków jest znany na całym świecie. Bardzo często chodzi w okularach, prawie ich nie zdejmuje, powodem właśnie są jego czerwone oczy. Jego przyjaciele wymyślili mu historyjkę, że to przez to, że naelektryzowało mu oczy albo został ugryziony i przemieniony w wampira i dla tego są czerwone jak u wampira. Jest czystej krwi. Pracuje z Weasley'ami.
Rick Diaz
Brunet o brązowych oczach. Zawodowy siłacz w świecie mugoli, a w czarodziejskim świecie najlepszy pałkarz. Nie wyjeżdża za często, dlatego dużo czasu poświęca kumplowi- Roger'owi i bliźniakom, pomagając im w sklepie. Jest mugolem.
Pansy Parkinson
Przyjaciółka Dracona, Blaise'a, Teodor'a i Luny. Po wojnie zmieniła swoje poglądy na temat mugoli. Nawet z jednym się zaprzyjaźni. W środku złej Panny Parkinson, jest krucha dziewczyna, która potrzebuje miłości. Kiedyś myślała, że będzie nią Malfoy, ale woli go teraz jako przyjaciela. A już niedługo zakocha się z wzajemnością w pewnym czarnowłosym chłopaku.
Luna Lovegood
Dziewczyna ślizgona- Teodora Nott'a i przyjaciółka ślizgonki- Pansy Parkinson. Kiedyś znana jako dziwaczka i przezywana- Pomyluna, po wojnie znana jako piękna blondwłosa Krukonka i dobra przyjaciółka.
piątek, 10 czerwca 2016
Rozdział 3
-To właśnie w tej chwili, moi drodzy zaczyna się, już drugi w tym roku wyścig! Więc stawiajcie zakłady i zagrzewajcie miejsca! Bo już za chwilę wygra najlepszy!- zaczął komentator. - Zawodnicy na miejsca! - Szóstka najlepszych zawodników ustawiła się na lini startowej.
Draco, Blaise i Teodor zajęli miejsca i czekali na rozpoczęcie. Malfoy szukał wzrokiem dziewczyny, którą widział przed klubem. Zatrzymał się na numerze 4, spod kasku wychodziły brązowe włosy, miała też podobny ubiór. To musiała być ona.
- Na strzał ruszycie! Rozumiemy się?!- krzyczał do zawodników komentator. Oni natomiast podnieśli w górę swoje kciuki, które oznaczały, że zrozumieli.
-Dobra ludzie! Pamiętajcie tylko, że ma być to ładny i pełny wrażeń wyścig! To RAZ! DWA! - wyliczał do rozpoczęcia, a wraz z nim widownia, w tym Draco z Blaise'm.- TRZY! - z tym słowem poszedł strzał, a zawodnicy ruszyli, niczym burza.
- DAWAJ WILCZYCA!
- WYGRASZ TO!
- JESTEŚ NAJLEPSZA!
- NUMER 4 WYGRA!
Prawie cała widownia była za tą nieznajomą. Kątem oka Malfoy zauważył trzy rude czupryny i resztę tych chłopaków, których widział wraz z chłopakami.
-Mkną jak strzała! Robią 3 okrążenie! Prowadzi numer 6, a tuż za nim numer 4! Zostały wam 2 okrążenia! Dacie radę!
- Chłopaki ja to myślę, że ten z mikrofonem w łapie będzie jutro nieźle narzekał na gardło. - powiedział Teodor do siedzących obok siebie chłopaków.- Mi już uszy pękają.
-Ty to mięczak jesteś Nott.- odpowiedział mu z szczerym uśmiechem Draco. Taki szczery uśmiech posyłał tylko prawdziwym przyjaciołom.
- Haha, ja to sądzę, że Teodor'ek jest za bardzo przewrażliwiony.- dodał Zabini, po czym dostał łokciem w brzuch od przyjaciela.- Auł! A to niby za co?!- udał smutną minę, ale coś mu nie wyszło i sie roześmiał.
- Za niewinność Zabini, za niewinność.- stwierdził Teodor, po czym cała trójka wybuchneła śmiechem i skupiła się na wyścigu.
- To już ostatnie okrążenie! Tym razem prowadzi numer 1, a za nim numer 4! OUUU! Numer 2 i 5 zderzyli się! Kurde niezła jazda ludzie! Zostało czterech zawodników! Kto wygra!? Są już blisko mety! No nieee! Numerowi 1 wybuchł motor! Żyjesz tam?! Dobra wracajmy do innych. Prowadzi numer 4! Dogania go numer 1! Za nimi numer 3! Ludzie kto ma wygrać!? - komentował jak go nazwał Nott ,, ten z mikrofonem w łapie".
- NUMER 4!
-4!!
- Czwórka poobijaj im tyłki! Dawaj!
- A kto jest tą naszą czwórką?!- próbował przegłuszyć tłum komentator.- ACH, no jasne! No nasza wilczyca! Przepraszam kochana nie poznałem! Kupiłaś nowy motor?! Hm, a może to buty?!
Chłopaki spojrzeli na siebie zdziwieni.
- Ta dziwna nieznajoma jest chyba dobrze znana tutaj.- powiedział Blaise.
- I pewnie nie raz uczestniczyła w tych wyścigach.- zamyślił się Teodor.- Patrząc na to ile ludzi jej kibicuje, pewnie często wygrywała.
- LUDZIE TO TA CHWILA! Już zaraz zobaczymy kto wygra! Jeszcze kawałek! Nasza wilczyca prowadzi wraz z numerem 1! JUŻ NIE DALEKO! I...! - tłum wstrzymał oddech, nagle zrobiła się grobowa cisza. Wszyscy czekali kto wygra.- TAAAK! NUMER 4 WYGRAŁ!! - cała widownia wstała i posyłała oklaski oraz krzyczeli jej różne pochwały.
~*~
-Barman! Na mój koszt wszystkim po Ognistej!- krzyczała brązowłosa siedząc na ladzie wraz ze swoją ekipą.
-Już się robi!
Trójka przyjaciół była już w środku clubu i przyglądała się im.
-Ej chłopaki ja wam mówię, ja tą laskę skądś kojarzę!- powiedział Teodor i podrapał się po głowie.
- Nie Ty jeden Teo. Ja też ją skądś znam. I nawet głos jest znany.- dodał Draco.
- Haha. Smoku, a może to jakaś twoja partyjka z łóżka? No wiesz ten głos. Haha. - gdyby wzrok mógł zabijać Zabini zapewne leżał by już martwy, a nie siedział śmiejąc się i popijając Ognistą.
- Naprawdę, jesteś prze zabawny, kretynie. - odpowiedział mu z kpiącym uśmiechem Malfoy.
- Nie wiem jak wy, ale ja ide zatańczyć.
- Taa. A niby kogo poprosisz do tańca Zabini?
-Rudą.- powiedział ze szczerym uśmiechem i odszedł od stolika.
Teodor i Draco wymienili zaniepokojone spojrzenia.
- To się źle skończy, stary.- oznajmił Nott.
~*~
Hermiona wraz z przyjaciółmi popijała kolejne drinki, shoty oraz whisky i można powiedzieć, że mimo jej twardej i przyzwyczajonej głowy do alkoholu była już mocno wstawiona.
-Miona, Ty lepiej już nie pij. Ledwo się na nogach trzymasz. - zauważył Jason, któremu Ginny siedziała na kolanach. Weasley'ówna wypiła tylko dwa drinki i pół whisky, to w porównaniu do panny Granger trzymała się dość dobrze.
- A weź przestań, ja dopiero się rozkręcam. - powiedziała Hermiona i machnęła ręką. - Zresztą idę se do mojego ULUBIONEGO barmanka-Teda.
- Mionka lepiej tu zostań, bo znowu będziemy musieli Cię podnosić jak spadniesz z baru.- powiedziała z szerokim uśmiechem Ginny, lecz ta wcale nie zwróciła na nią uwagi i poszła. - Wielkie dzięki, że mnie słuchasz.- krzyknęła jeszcze za nią i zeszła z kolan Jason'a i położyła się na kanapie.
-Ja Cię cały czas słucham, kochana.- szepnął do jej ucha Jason'ek i położył jej nogi na swoich udach.
- Ty jedyny wyjątek. -westchnęła i posłała mu ciepły uśmiech.
Po chwili "spokoju" usłyszała nad sobą kojarzony głos.
- Cześć Ruda.
Otworzyła powieki i ujrzała samego Blaise'a Zabini'ego. Westchnęła i spowrotem zamknęła oczy.
- Czego Zabini?
- Chciałem zatańczyć.
- Jak byś nie zauważył, ona nie jest sama.- wtrącił się Jason i mierzył Diabła nienawistym spojrzeniem, a po chwili zwrócił się do Ginny. - Znasz go?
- Znam. Chodził ze mną do Hogwartu.
- I nadal będę. - dodał Blaise. - To co dasz się zaprosić do tańca? - wyciągnął do niej rękę.
Weasley otworzyła oczy, usiadła i spojrzała na niego jak na idiotę, lecz po chwili roześmiała się i spojrzała na Jason'a.
- Zaraz wrócę. Czekaj na mnie. - i cmoknęła go w policzek. - Aa, i Zabini jeśli zrobisz coś co nie powinieneś to ten tutaj -wskazała na Jason'a- i reszta moich kupli spiorą Ci tyłek nie używając różdżek. - uśmiechła się wrednie i ruszyła na parkiet.
- Czyli jednak to czarodzieje.- pomyślał jeszcze Blaise i ruszył za Rudą.
~*~~*~
Draco i Teodor spoglądali z podziwem jak Blaise dał radę namówić Weasley'ówne do tańca.
- Ej skończyła nam się whisky, ide po następną. - powiedział Nott i wstał.
- Czekaj ide z Tobą. - dodał Malfoy i ruszył za przyjacielem.
Gdy doszli na baru szczęka im opadła. Na ladzie tańczyła brązowłosa dziewczyna z whisky w ręku. Co dziwne barman nic sobie z tego nie robił, a większość facetów bili brawa, gwizdali albo przybijali sobie z nią piątkę.
- Eee, Smoku może Ty pójdziesz po tą whisky. - zanim Draco mógł zareagować Teodor popchnął go w stronę baru życząc ,, powodzenia ". Ten tylko pokazał mu środkowy palec i ruszył po upragniony alkohol. Mieli szczęście, że w tym mugolskim klubie nie pracują sami mugole, niektórzy z pracowników, np. sam szef klubu to czarodziej półkrwi, bynajmniej tak słyszeli.
Poszedł do lady, tam gdzie znalazł wolne krzesło i akurat dość blisko tej zwyciężczyni. Czekał aż podejdzie do niego barman, a kątem oka przyglądał się dziewczynie, która nie dość, że była tu znana, to jeszcze lubiana i no trzeba przyznać ładna. Bardzo ładna. Skądś ją kojarzył wie, że już ją gdzieś widział. Nie mógł sobie przypomnieć gdzie. Jego przemyślenia urwał trzask zbitej butelki. Spojrzał na brązowłosą. Leciała w jego stronę. Musiała się poślizgnąć. Bardzo szybko zszedł z krzesła, a dziewczyna wpadła mu w ramiona. No brawo sam Draco Malfoy uratował jakąś nieznaną dziewczynę przed upadkiem. Nie ma to jak być bohaterem pijanej dziewczyny. Spojrzał na nią, miała piękne czekoladowe oczy. Uśmiechnął się do niej, a ta pokręciła tylko głową.
- Już się napatrzyłeś?- zapytała. - Wiesz, chciałabym wstać.
- Jak sobie panienka życzy. - powiedział i postawił ją na podłodze. Jak już wstała miała zamiar odejść, ale ten złapał ją z ramię i odwrócił w swoją stronę.
- Chcesz coś jeszcze? - starała się brzmieć jak najgrzeczniej.
- Jako Twój bohater, chciałem żebyś poznała moje imię. - odpowiedział z szczerym uśmiechem i wyciągnął do niej rękę. - Draco. Draco Malfoy.
- O cholera...- zrobiła taką minę jakby zobaczyła ducha, a po chwili przybrała kpiący uśmiech. - Witaj tchórzofretko. - podała mu rękę i zniknęła w tłumie.
sobota, 28 maja 2016
Rozdział 2
- Wiesz co Smoku, ja to bym chciał se dzisiaj iść wypić... Dużo.- zagadał Blaise, gdy przebiegali już 2 raz obok klubu, do którego zawsze chcieli zajrzeć. Słyszeli o nim same pochwały, również sami byli ciekawi wyścigów, które są tam prowadzone.
-I zapewne zrobisz zaraz maślane oczy, i poprosisz mnie, abym poszedł z Tobą do Fallen Angel.- spojrzał na Diabła, który patrzył na niego niczym 3-letnie dziecko proszące o lizaka.- Ehh, no a jak inaczej.
- No Smoczuś nie bądź taki, poderwiemy jakieś fajne laski, pokibicujemy na wyścigach, a może i załatwimy se autograf zwycięscy.- zaczął wyliczać i wzdychając przy każdym wypowiedzianym słowie, gdy spojrzał na skrzywioną minę Młodego Malfoy'a.- No Dracze nie bądź taki...!
-No niech Ci...- miał już odpowiedzieć kiedy usłyszeli za sobą warkot motorów. Odrazu przestali biec i zatrzymali sie na chodniku i zaczęli się im przyglądać. Jechali z niewyobrażalną prędkością, ponad 200 km/h. Motorów było 9 każdy inny, ale każdy mający swój urok. Nawet w takiej prędkości zauważyli, że jako pierwsza jechała dziewczyna. Spod kasku wychodziły brązowe lekko pofalowane włosy i miała długie czarne koturny. Za nią jechało 3 mężczyzn, z czego za jednym chłopakiem siedziała jakaś rudowłosa dziewczyna. A za nimi reszta. Widać było, że jeżdżąc czują się wolni, niezależni od wszystkiego i wszystkich. Gdy już nie było ich widać, odezwał się Draco.
- Idziemy stary! I wysyłamy sowę do Teodora powinnien już wrócić z tych wakacji.
- Wiedziałem, że sie zgodzisz! Chodź, wyślemy sowę a potem idziemy się "wystroić".- po ostatnich słowach Diabła, obaj wybuchli śmiechem i żeby było szybciej teleportowali się do domu Dracona.
Hermiona po kłótni z Ron'em była w złym humorze, dlatego wybrała się na dość szybką przejażdżkę z całą jej ekipą. Odrazu poprawił jej się humor. Kochała to uczucie, gdy wsiada na motor, odpala go o słyszy ten ryk silnika, i wtedy już nie liczy się nic. Tylko ona, droga i motor.
-To o co tym razem poszło Her?- zagadał ją Jim, gdy zatrzymali się w pobliskim parku na Grimmuald Place. Jim był chłopakiem o kręconych czarnych włosach.
- Nie wiem, o co Ci chodzi Jimmi.- odpowiedziała Gryfonka udając zdziwioną. Razem z ekipą siedzieli lub jak Ginny leżeli na trawie.
- Błagam wilczku, nas nie oszukasz.- tym razem odezwał się blondyn o błękitnych oczach- Co tym razem przeskrobał twój rudzielec? Któryś do kolekcji.- tym stwierdzeniem spojrzał w stronę rozbawionych bliźniaków. Tak chodzi o Fred'a i George'a.
- Ehh, miałam taką tyciutką nadzieję, że obejdzie się bez tłumaczeń. No więc, jak zawsze poszło o...- zaczęła mówić Hermiona lecz nie udało jej sie dokończyć.
-... o nas. Nie no naprawdę ja nie rozumiem jaki on ma problem...- przerwał jej Roger.
-... możemy to w jakiś sposób załatwić, znaczy dokładniej wyjaśnić.- powiedział z szczerym uśmiechem Rick, uderzając swoją pięścią, o drugą płasko ułożoną rękę.
-O nie, nie, nie. Błagam Rikki zluzuj. Nie zapominaj, że to mój chłopak, a ja jestem waszą przyjaciółką.- upomniała mu Her, szturchając go w ramię.
-Chyba, że poprostu weźmiemy go kiedyś na imprezę.- zaproponował Matt ze swoim szaleńczym uśmieszkiem.-Tak, wiem, wiem, po raz kolejny nam odmówi, ale zawsze warto spróbować.- dodał spoglądając na minie Hermiony.
- Haha proszę Cię. Myślisz, że słynny Ron pójdzie z nami na imprezę, żeby zobaczyć, jak jego dziewczyna bawi się lepiej z nami niż z nim? - zapytał zirytowany Jason.
- No, chłopcy Jason ma rację. Mój CUDOWNY braciszek nie pójdzie z wami już na żadną imprezę. Pamiętacie tego grilla?- wszyscy kiwnęli głową Ginny, która dopiero teraz sie odezwała.- I pewnie pamiętacie jaką odstawił szopkę, gdy Alec poprosił naszą Mionkę do tańca. Naprawdę trzeba być żałosnym żeby zrobić swojej dziewczynie awanturę przy wszystkich o głupi taniec.
-Wkońcu jestem tak nieziemsko przystojny, że nie dziwie się, że rudzielec był zazdrosny o Mionke.- oznajmił Alec przeczesując swoje blond włosy i posyłając brązowłosej ten uśmiech w którym Gryfonka była zakochana i nazywała jego uśmieszkiem. Ona natomiast pokazała mu język, choć po chwili spusciła głowę czując, że znowu doprowadził ją do stanu w którym się rumieni. Nie lubiła tego, dlatego, żeby nikt nie zauważył wstała.
- Dobra koniec tego gadania, zbieramy się i o 20 widzimy się pod klubem.- powiedziała dość z dziwną powagą i wsiadła na motor. Reszta tylko kiwła głową i zrobiła to co ona.
-Ginny, jedziesz teraz ze mną. Nie będziemy ciągnąc Jason'a aż do samej Nory.
- Jasne! Nawet nie wiesz ile czekałam żeby jechać znowu z Tobą.- podekscytowana Ginny usiadła za Hermioną, ale gdy zobaczyła minę jej ukochanego Jason'ka dodała.- No nie rób takiej miny, i tak wole jeździć z Tobą misiek.- i posłała mu buziaka.
Wszyscy pozakładali kaski i z szerokimi uśmiechami odpalili motory i jak to zawsze u nich bywało pierwsza ruszyła ich wilczyca. Wilczyca, dlatego, że miała ostry charakterek i była doskonałym przywódcą ich "stada", tak ją kiedyś nazwał Alec i tak zostało.
-Blaise! Widziałeś moje czarne spodnie?! - darł się na całe gardło Draco, który jak zwykle musiał czekać aż zacny Diabeł wyjdzie z kibla. Postanowił, więc się ubrać, tylko z niewyjaśnionych okoliczności nie mógł znaleźć spodni i stał w samych bokserkach i czarnym T-shirt'cie.
-Eee... Chyba zostawiłeś na dole.- krzyknął z łazienki Zabini.
-Ahh, dobrze wiedzieć. Dzięki.- I tak wyszedł z pokoju, i zszedł na dół. Nagle coś przykuło jego uwagę i spojrzał tam. Na klamce od drzwi frontowych wisiały jego czarne spodnie, których szukał. Podszedł bliżej i zobaczył karteczkę. Wziął ją i przeczytał.
Ktoś tu spodni nie pilnuje. Oj nie ładnie. Tęskniłeś?
Dochodziła godzina 18, dlatego dziewczyny zaczęły się szykować do klubu. Pierwsza do toalety poszła Ginny, natomiast Hermiona wybierała strój, a z okazji tego, że będzie się ścigać postanowiła wziąść czarne spodnie. Do tego koszule z dwoma krzyżami na piersiach i buty lity z cekinami. Jej szafa na Grimmuald Place była przeogromna, wypełniona po brzegi bluzkami, spodniami, sukienkami, szpilkami i wiele innych najczęściej czarnych rzeczy. Zmieniła swój tok ubierania się. Kiedyś kolorowe bluzeczki, sweterki, jasne dżinsy, zero szpilek tylko same trampki i baleriny. Na samą myśl jak się zmieniła, uśmiechnęła się do siebie. W tym czasie wyszła Ruda z łazienki.
- Łazienka wolna, możesz wejść.- oznajmiła młoda Weasley, już ubrana w czarną spódniczkę i zwiewną białą bluzke na ramiączkach. Wyglądała ślicznie. Tak jak zawsze zresztą.
- Wow, młoda. - powiedziała Hermiona lustrując ją od góry do dołu.- Jason'ek będzie zadowolony haha.
- A weź spadaj i idź się kąpać!- odchrząknęła Ginny. - I masz godzinę na to. - dodała patrząc na zegarek stojący na biurku.
- Nic się nie stanie jeśli sie spóźnimy. Nigdy nie zaczęli by wyścigu beze mnie.- uśmiechnęła się i weszła do łazienki.
Po 30 minutach wyszła już odświeżona, ubrana i gotowa na wygraną. Weasley'ówna była już umalowana i zrobiła sobie kitkę na czubku głowy.
- Jeszcze ja sie uszykuję i ruszamy. - powiedziała Hermiona i za pomocą zaklęcia zaczęła prostować włosy.
- Miona?- zagadała nieśmiało Ginn.
-Hmm?
- No, bo ten... Eee... No chodzi o to, że...- Brązowłosa zaprzestała prostowania i spojrzała na przyjaciółke, która z nerwów zaczęła bawić się swoimi palcami.
- Wyduś to z siebie mała.
- Ehh. Głupio mi, że dopiero teraz Ci to mówię, bo Ty mi to powiedziałaś odrazu...- przejechała lekko dłonią po twarzy, nie mogąc dobrać słów. Hermiona wstała z krzesła i usiadła na łóżku na wprost przyjaciółki.
- Niech zgadne, zrobiłaś to.- powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy i złapała obiema rękami, dłonie rudowłosej. Ona tylko skinęła głową i spojrzała na Herm z nieśmiałym uśmiechem.- I zapewne to był Jason?- Na to też skinęła głową.- Wiedziałam. I powiem Ci, że cieszę się, że to był on, a nie ktoś inny. - przytuliła ją i wzięła się spowrotem za prostowanie.
- Mionka, ale nie licz, że ja i Jason będziemy ze sobą czy coś. No, bo wiesz jesteśmy przyjaciółmi, a ten seks to przez impuls. Za dużo wypiliśmy rozumiesz nie?
- No, oczywiście. Tylko, żeby nie robił sobie zbędnych nadziei.
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko, a jak Ty z Alec'iem?
-Że niby co my? - zdziwiła się Hermiona.
- Każdy z naszej ekipy widzi, że kręcicie.- Ginny wzruszyła ramionami.
- Haha błagam Cię, mała. To, że po alkoholu niekiedy w śline idziemy, to jeszcze nic nie znaczy.- zapewniała ją rozbawiona Granger.
- Och, tak, tak. - z ironicznym uśmieszkiem wstała z łóżka i zaczęła kierować sie w stronę drzwi. - Szykuj się lepiej, bo masz 30 min. Ja idę do bliźniaków. Spiesz się.- i wyszła.
-Szykuje wrednoto.- to powiedziała już do siebie.
Po przywitaniu z Teodor'em chłopaki, byli już wyszykowani do klubu, więc swój czas poświęcili na granie w szachy czarodziejów. Dochodziła godzina 20, dlatego pozakładali kurtki i wyszli z domu Dracona.
- Cholera, byłem na tylu imprezach, a mam taki podjar akurat na tą. - Blaise wręcz skakał z radości.
- Może, to dlatego, że będą tam wyścigi.- stwierdził Teodor.
- Coś czuje, że to będzie nie zapomniana impreza.- powiedział do chłopaków Draco, po czym teleportowali się pod club.















