niedziela, 4 września 2016

Rozdział 5

    ~~*~~
Draco wraz z Blaise'm i Teodor'em wrócili osłupieni do swojego przedziału. Usiedli i każdy myślał o tym samym, czyli o tym jak bardzo zmieniła się Granger. A w największym osłupieni znajdował się Malfoy. ,,Odrazu poznałem, że to jest ta dziewczyna z baru, ale do cholery tą dziewczyną okazała się być Granger! To nie może być prawda. Jest jej odmieńcem! Była taka pełna życia, szalona i taka pociągająca. A ta szlama była nudna, cały czas siedziała w książkach i na dodatek chodziła z Łasicą. Nie no nie wierzę, że to ona. I na dodatek mi się spodobała! Na Merlina, czemu to jest Granger! Chociaż, mogłem odrazu ją rozpoznać, po tym jak nazwała mnie ,,Tchórzofretką". A ja głupi byłem tak zaślepiony tą śliczną nieznajomą. O czym Ty myślisz do cholery?!- zgonił się w myśli. - O nie, Draco to jest zwykła nic nie warta szlama, zapomnij o niej. - i tak zakończył swoje oraz przyjaciół myśli.
- Pijemy?
Ci spojrzeli na niego dość podejrzliwie, wkońcu dziwili się, że tak szybko przestał myśleć o Hermionie, ale postanowili zakończyć rozmyślenia o Granger i przytaknęli głowami. Draco sięgnał do swojego kufra i wyciągnął dwie butelki Ognistej. Przy piciu rozmawiali o Quidditch'u i o tym kto wraca do Hogwartu. "Szerokim łukiem" omijali temat zmienionej Hermiony. I tak minęła im droga.


~~*~~
 Wielka sala jak zawsze zabierała dech w piersiach. Była ślicznie ustrojona a uśmiechnięci nauczyciele dodawali tylko uroku. Wszyscy pozajmowali miejsca i czekali aż nowa Dyrektor szkoły P. McGonagall wprowadzi pierwszoklasistów. Nawet po zostaniu dyrektorem zgodziła się na wprowadzeniu młodszych uczniów na Ceremionię Przydziału. Nagle na sali było słychać przeklnięcie. Po chwili ze stołu Gryffindor'u wstała prześliczna brunetka i wybiegła z pomieszczenia. Wszyscy odprowadzali ją zdziwionych, a nie którzy, czyli chłopacy pożądanym wzrokiem. Większość zastanawiała się kim jest ta piękność i mieli nadzieję, że nie długo się dowiedzą.
~~*~~
Hermiona wybiegła z sali w poszukiwaniu Profesor McGonagall. Musiała ją jak najszybciej znaleźć, jak mogła zapomnieć o tak ważnej informacji. Gdy zakręcała wpadła wprost na Profesorke. Obie runęły na ziemie.
-Na Merlina,wreszcie panią znalazłam.- powiedziała gdy już obie wstały i wtedy Her zauważyła, że McGonagall nie ma okularów i patrzy na nią w taki sposób jakby oznajmiała jej, że właśnie wyrzucili ją ze szkoły. Spuściła wzrok i zobaczyła na podłodzę Minervy okulary. Schyliła się po nie i zobaczyła, że są pęknięte.
- O cholera. - powiedziała tak cicho, żeby profesorka jej nie usłyszała, ale nie poszczęściło jej się.- Yyy, znaczy już naprawiam. Reparo.- i okulary były jak nowe, po czym oddała je.
- No, więc słucham Panno Granger po co mnie pani szukała skoro możemy to załatwić później?- zapytała zirytowana nauczycielka Transmutacji.
-Aa no właśnie. Pani Profesor, bo ja zapomniałam pan powiedzieć, że do Hogwartu Matt przybędzie razem z Alec'em. Nie jechał z nami pociągiem. Naprawdę ja wiem, że mogłam wcześniej, ale na śmierć zapomniałam i no sama pani rozumie...- nie zdąrzyła dokończyć, bo McGonagall przerwała jej podnosząc rękę.
- Wiem, o tym Panno Granger a teraz będzie lepiej jak Pani wróci do Wielkiej Sali. Tym razem niech Pani uważa na kogo wpada. - oznajmiła nauczycielka. Hermiona miała już zamiar wracać do WS, ale przerwał jej czyjś znajomy śmiech. Odwróciła głowę i na końcu rzędu pierwszaków ujrzała swoich dwóch przyjaciół, którzy śmieją się z niej w najlepsze.
- Oo wy dupki! Ja wam jeszcze pokaże! Wy...- nie dokończyła, znowu.
- Panno Granger w tej chwili do Wielkiej Sali! Co to za słownictwo. Już, Pani tu nie ma!
- Dobra, dobra. - i machnęłą ręką. - A wy i tak pożałujecie. - odwróciła się i ruszyła do WS.

~~*~~
Drzwi od WS otworzyły się z hukiem, a za nich wyszła Hermiona Granger we własnej osobie. Trudno powiedzieć czy bardziej była wesoła czy zła. Szła z dumnie uniesioną głową, mając na sobie swój kpiący uśmieszek. Uczniowie jak i nauczyciele obserwowali każdy jej ruch, dopóki nie usiadła na swoje miejsce, a do sali weszła Minerva McGonagall a z tyłu za nią maszerowali pierwszoklaśiści oraz dwóch bardzo przystojnych chłopaków. Jeden wysoki ciemnowłosy chłopak z szerokim uśmiechem, a obok niego szedł blondwłosy chłopak z pociągającym uśmieszkiem i pięknymi niebieskimi oczami, on również był dość wysoki. Dziewczyny z każdego domu przyglądały się im się i wzdychały na ich widok. Większość poprzysięgła sobie, że poderwie sobie któregoś. Gdy chłopaki przechodzili obok miejsca Hermiony, ukłonili się, a gdy ona na nich spojrzała, wyprostowali się i jak gdyby nigdy nic z promiennymi uśmiechami ruszyli dalej. Widząc to inne dziewczyny spojrzały na Her z morderczym wzrokiem, a chłopacy z wygaśniętą nadzieją. Ona natomast nie przejęła się swoimi przyjaciółmi i tylko prychnęła i spojrzała na rozbawioną Ginny i wkorzonego Ron'a.

W tym samym czasie przy stole Ślizgonów. 
-Chłopaki to są, Ci dwaj co widzieliśmy ich przed klubem. - powiedział Teodor do swoich przyjaciół.
-Czy to są aby najmniej czarodzieje?- zapytał Blaise.
-Skoro tu są to raczej, idioto. - odpowiedział ze zgrozą Draco, obserwując dwójkę przybyłych. Gdy zobaczył jak, Ci kłaniają się tej Granger, stwierdził. - Jednak jestem za mugolami. To głupie szlamiska.
Jego przyjaciele parsknęli śmiechem, widząc jak ten szybko zmienia zdanie, którym powodem była Granger.
- Stary weź już skończ z tymi szlamami to się robi nudne. Voldemort nie żyję, twój ojciec w Azkabanie, więc możesz zachowywać się tak jak przy nas. Skończ z tą swoją cholerną dumą. I nie zachowuj się jak bezduszny dupek. - stwierdził ze spokojem Teodor, patrząc na przydzielanych dzieciaków.
- Nie wkurzaj mnie, Nott. Jestem przy was taki jaki jestem codziennie i nikt nie zmieni moich poglądów, czy Merlin wie czego. Odwal się lepiej i zajmij sobą.- powiedział Malfoy, spoglądając na swojego kumpla morderczym wzrokiem.
-Dobra Nott, nie kłóć się z nim teraz. - dodał Zabini widząc, że Teo ma zamiar mu przetłumaczyć, że tak nie jest. - On wie, że kłamie, ale się do tego nie przyzna, wkońcu jak to powiedziałeś Teoś, nasz Smoczek ma swoją cholerną dumę. - zakończył swój wykład, poklepał obu przyjaciół i spojrzał na Ceremonię Przydziału. - No, a teraz moje gołąbeczki zobaczymy do jakiego domu Tiara przydzieli tych dwóch nowych. - Teodor wraz z Draco dołączyli do Zabini'ego.

     ~~*~~
-Matt Davis - wyczytała Dyrektorka Hogwartu.
Ciemnowłosy chłopak wszedł po schodkach i usiadł na stołku, czekając na przydział do swojego domu. Cały czas uśmiechnięty spoglądał to na Alec'a to na przyjaciół z Gryffindor'u.
- Hmm, bardzo dobry przyjaciel to widać, cały czas wesoły, lubisz robić kawały co? Ach no tak przyjaciel braci Weasley? Charakter cięty i imprezowicz. Wiem gdzie z Cię przydziele. SLYTHERIN!
Stół Domu Węża zaczął klaskać, a najbardziej dziewczyny. Matt przybił z przyjacielem piątkę i życzył mu 'Powodzenia' i ruszył w stronę swojego stołu.
- Ostatni: Alec Wood!
Blondyn usiadł na stołku i czekał, aż dyrektorka włoży mu Tiarę na głowę. Gdy Tiara znajdowała się już na jego głowie powiedziała tylko.
-Bez dwóch zdań, SLYTHERIN! - Alec rozpromieniony ruszył w stronę Matt'a, przechodząc obok swoich przyjaciół z Gryffindor'u, puścił nic nie zdziwionej Hermionie oczko i usiadł obok kumpla. Trójka przyjaciół z domu Węża- Draco, Blaise, Teodor, była tak zdziwiona lub wkurzona jak Książe Slytherin'u- który ma teraz konkurencje i siedział załamany przy stole podtrzymując sobie głowę. Blaise i Teodor byli i zdziwieni i rozpromienieni, wkońcu nie mają nic do nich i chętnie ich poznają. 



~~~~~***~~~~~
Hejka! I jak się rozdział podoba? Piszcie w komentarzach to rozdział 6 będzie dużo szybciej! Miłego roku szkolnego, kochani!