Draco wraz z Blaise'm kupili przydatne rzeczy do Hogwartu, spotykając przy tym skretyniałego, a za razem wkurzonego Weasley'a i bliznowatego Potter'a. Oczywiście nie ominęło się bez zbędnych uwag, czym jeszcze bardziej ich wkurzyli, a im samym poprawił się znacznie humor. Po powrocie z Pokątnej postanowili pobiegać, po małym miasteczku w Londynie, gdzie teraz Draco mieszka ze swoją matką, a jego ojciec znajduje się w Azkabanie. Na wakacje przyjechał do niego Blaise, bo jego matka wyjechała na Hawaje ze swoim nowym partnerem.
- Wiesz co Smoku, ja to bym chciał se dzisiaj iść wypić... Dużo.- zagadał Blaise, gdy przebiegali już 2 raz obok klubu, do którego zawsze chcieli zajrzeć. Słyszeli o nim same pochwały, również sami byli ciekawi wyścigów, które są tam prowadzone.
-I zapewne zrobisz zaraz maślane oczy, i poprosisz mnie, abym poszedł z Tobą do Fallen Angel.- spojrzał na Diabła, który patrzył na niego niczym 3-letnie dziecko proszące o lizaka.- Ehh, no a jak inaczej.
- No Smoczuś nie bądź taki, poderwiemy jakieś fajne laski, pokibicujemy na wyścigach, a może i załatwimy se autograf zwycięscy.- zaczął wyliczać i wzdychając przy każdym wypowiedzianym słowie, gdy spojrzał na skrzywioną minę Młodego Malfoy'a.- No Dracze nie bądź taki...!
-No niech Ci...- miał już odpowiedzieć kiedy usłyszeli za sobą warkot motorów. Odrazu przestali biec i zatrzymali sie na chodniku i zaczęli się im przyglądać. Jechali z niewyobrażalną prędkością, ponad 200 km/h. Motorów było 9 każdy inny, ale każdy mający swój urok. Nawet w takiej prędkości zauważyli, że jako pierwsza jechała dziewczyna. Spod kasku wychodziły brązowe lekko pofalowane włosy i miała długie czarne koturny. Za nią jechało 3 mężczyzn, z czego za jednym chłopakiem siedziała jakaś rudowłosa dziewczyna. A za nimi reszta. Widać było, że jeżdżąc czują się wolni, niezależni od wszystkiego i wszystkich. Gdy już nie było ich widać, odezwał się Draco.
- Idziemy stary! I wysyłamy sowę do Teodora powinnien już wrócić z tych wakacji.
- Wiedziałem, że sie zgodzisz! Chodź, wyślemy sowę a potem idziemy się "wystroić".- po ostatnich słowach Diabła, obaj wybuchli śmiechem i żeby było szybciej teleportowali się do domu Dracona.
- Wiesz co Smoku, ja to bym chciał se dzisiaj iść wypić... Dużo.- zagadał Blaise, gdy przebiegali już 2 raz obok klubu, do którego zawsze chcieli zajrzeć. Słyszeli o nim same pochwały, również sami byli ciekawi wyścigów, które są tam prowadzone.
-I zapewne zrobisz zaraz maślane oczy, i poprosisz mnie, abym poszedł z Tobą do Fallen Angel.- spojrzał na Diabła, który patrzył na niego niczym 3-letnie dziecko proszące o lizaka.- Ehh, no a jak inaczej.
- No Smoczuś nie bądź taki, poderwiemy jakieś fajne laski, pokibicujemy na wyścigach, a może i załatwimy se autograf zwycięscy.- zaczął wyliczać i wzdychając przy każdym wypowiedzianym słowie, gdy spojrzał na skrzywioną minę Młodego Malfoy'a.- No Dracze nie bądź taki...!
-No niech Ci...- miał już odpowiedzieć kiedy usłyszeli za sobą warkot motorów. Odrazu przestali biec i zatrzymali sie na chodniku i zaczęli się im przyglądać. Jechali z niewyobrażalną prędkością, ponad 200 km/h. Motorów było 9 każdy inny, ale każdy mający swój urok. Nawet w takiej prędkości zauważyli, że jako pierwsza jechała dziewczyna. Spod kasku wychodziły brązowe lekko pofalowane włosy i miała długie czarne koturny. Za nią jechało 3 mężczyzn, z czego za jednym chłopakiem siedziała jakaś rudowłosa dziewczyna. A za nimi reszta. Widać było, że jeżdżąc czują się wolni, niezależni od wszystkiego i wszystkich. Gdy już nie było ich widać, odezwał się Draco.
- Idziemy stary! I wysyłamy sowę do Teodora powinnien już wrócić z tych wakacji.
- Wiedziałem, że sie zgodzisz! Chodź, wyślemy sowę a potem idziemy się "wystroić".- po ostatnich słowach Diabła, obaj wybuchli śmiechem i żeby było szybciej teleportowali się do domu Dracona.
~*~
Hermiona po kłótni z Ron'em była w złym humorze, dlatego wybrała się na dość szybką przejażdżkę z całą jej ekipą. Odrazu poprawił jej się humor. Kochała to uczucie, gdy wsiada na motor, odpala go o słyszy ten ryk silnika, i wtedy już nie liczy się nic. Tylko ona, droga i motor.
-To o co tym razem poszło Her?- zagadał ją Jim, gdy zatrzymali się w pobliskim parku na Grimmuald Place. Jim był chłopakiem o kręconych czarnych włosach.
- Nie wiem, o co Ci chodzi Jimmi.- odpowiedziała Gryfonka udając zdziwioną. Razem z ekipą siedzieli lub jak Ginny leżeli na trawie.
- Błagam wilczku, nas nie oszukasz.- tym razem odezwał się blondyn o błękitnych oczach- Co tym razem przeskrobał twój rudzielec? Któryś do kolekcji.- tym stwierdzeniem spojrzał w stronę rozbawionych bliźniaków. Tak chodzi o Fred'a i George'a.
- Ehh, miałam taką tyciutką nadzieję, że obejdzie się bez tłumaczeń. No więc, jak zawsze poszło o...- zaczęła mówić Hermiona lecz nie udało jej sie dokończyć.
-... o nas. Nie no naprawdę ja nie rozumiem jaki on ma problem...- przerwał jej Roger.
-... możemy to w jakiś sposób załatwić, znaczy dokładniej wyjaśnić.- powiedział z szczerym uśmiechem Rick, uderzając swoją pięścią, o drugą płasko ułożoną rękę.
-O nie, nie, nie. Błagam Rikki zluzuj. Nie zapominaj, że to mój chłopak, a ja jestem waszą przyjaciółką.- upomniała mu Her, szturchając go w ramię.
-Chyba, że poprostu weźmiemy go kiedyś na imprezę.- zaproponował Matt ze swoim szaleńczym uśmieszkiem.-Tak, wiem, wiem, po raz kolejny nam odmówi, ale zawsze warto spróbować.- dodał spoglądając na minie Hermiony.
- Haha proszę Cię. Myślisz, że słynny Ron pójdzie z nami na imprezę, żeby zobaczyć, jak jego dziewczyna bawi się lepiej z nami niż z nim? - zapytał zirytowany Jason.
- No, chłopcy Jason ma rację. Mój CUDOWNY braciszek nie pójdzie z wami już na żadną imprezę. Pamiętacie tego grilla?- wszyscy kiwnęli głową Ginny, która dopiero teraz sie odezwała.- I pewnie pamiętacie jaką odstawił szopkę, gdy Alec poprosił naszą Mionkę do tańca. Naprawdę trzeba być żałosnym żeby zrobić swojej dziewczynie awanturę przy wszystkich o głupi taniec.
-Wkońcu jestem tak nieziemsko przystojny, że nie dziwie się, że rudzielec był zazdrosny o Mionke.- oznajmił Alec przeczesując swoje blond włosy i posyłając brązowłosej ten uśmiech w którym Gryfonka była zakochana i nazywała jego uśmieszkiem. Ona natomiast pokazała mu język, choć po chwili spusciła głowę czując, że znowu doprowadził ją do stanu w którym się rumieni. Nie lubiła tego, dlatego, żeby nikt nie zauważył wstała.
- Dobra koniec tego gadania, zbieramy się i o 20 widzimy się pod klubem.- powiedziała dość z dziwną powagą i wsiadła na motor. Reszta tylko kiwła głową i zrobiła to co ona.
-Ginny, jedziesz teraz ze mną. Nie będziemy ciągnąc Jason'a aż do samej Nory.
- Jasne! Nawet nie wiesz ile czekałam żeby jechać znowu z Tobą.- podekscytowana Ginny usiadła za Hermioną, ale gdy zobaczyła minę jej ukochanego Jason'ka dodała.- No nie rób takiej miny, i tak wole jeździć z Tobą misiek.- i posłała mu buziaka.
Wszyscy pozakładali kaski i z szerokimi uśmiechami odpalili motory i jak to zawsze u nich bywało pierwsza ruszyła ich wilczyca. Wilczyca, dlatego, że miała ostry charakterek i była doskonałym przywódcą ich "stada", tak ją kiedyś nazwał Alec i tak zostało.
Hermiona po kłótni z Ron'em była w złym humorze, dlatego wybrała się na dość szybką przejażdżkę z całą jej ekipą. Odrazu poprawił jej się humor. Kochała to uczucie, gdy wsiada na motor, odpala go o słyszy ten ryk silnika, i wtedy już nie liczy się nic. Tylko ona, droga i motor.
-To o co tym razem poszło Her?- zagadał ją Jim, gdy zatrzymali się w pobliskim parku na Grimmuald Place. Jim był chłopakiem o kręconych czarnych włosach.
- Nie wiem, o co Ci chodzi Jimmi.- odpowiedziała Gryfonka udając zdziwioną. Razem z ekipą siedzieli lub jak Ginny leżeli na trawie.
- Błagam wilczku, nas nie oszukasz.- tym razem odezwał się blondyn o błękitnych oczach- Co tym razem przeskrobał twój rudzielec? Któryś do kolekcji.- tym stwierdzeniem spojrzał w stronę rozbawionych bliźniaków. Tak chodzi o Fred'a i George'a.
- Ehh, miałam taką tyciutką nadzieję, że obejdzie się bez tłumaczeń. No więc, jak zawsze poszło o...- zaczęła mówić Hermiona lecz nie udało jej sie dokończyć.
-... o nas. Nie no naprawdę ja nie rozumiem jaki on ma problem...- przerwał jej Roger.
-... możemy to w jakiś sposób załatwić, znaczy dokładniej wyjaśnić.- powiedział z szczerym uśmiechem Rick, uderzając swoją pięścią, o drugą płasko ułożoną rękę.
-O nie, nie, nie. Błagam Rikki zluzuj. Nie zapominaj, że to mój chłopak, a ja jestem waszą przyjaciółką.- upomniała mu Her, szturchając go w ramię.
-Chyba, że poprostu weźmiemy go kiedyś na imprezę.- zaproponował Matt ze swoim szaleńczym uśmieszkiem.-Tak, wiem, wiem, po raz kolejny nam odmówi, ale zawsze warto spróbować.- dodał spoglądając na minie Hermiony.
- Haha proszę Cię. Myślisz, że słynny Ron pójdzie z nami na imprezę, żeby zobaczyć, jak jego dziewczyna bawi się lepiej z nami niż z nim? - zapytał zirytowany Jason.
- No, chłopcy Jason ma rację. Mój CUDOWNY braciszek nie pójdzie z wami już na żadną imprezę. Pamiętacie tego grilla?- wszyscy kiwnęli głową Ginny, która dopiero teraz sie odezwała.- I pewnie pamiętacie jaką odstawił szopkę, gdy Alec poprosił naszą Mionkę do tańca. Naprawdę trzeba być żałosnym żeby zrobić swojej dziewczynie awanturę przy wszystkich o głupi taniec.
-Wkońcu jestem tak nieziemsko przystojny, że nie dziwie się, że rudzielec był zazdrosny o Mionke.- oznajmił Alec przeczesując swoje blond włosy i posyłając brązowłosej ten uśmiech w którym Gryfonka była zakochana i nazywała jego uśmieszkiem. Ona natomiast pokazała mu język, choć po chwili spusciła głowę czując, że znowu doprowadził ją do stanu w którym się rumieni. Nie lubiła tego, dlatego, żeby nikt nie zauważył wstała.
- Dobra koniec tego gadania, zbieramy się i o 20 widzimy się pod klubem.- powiedziała dość z dziwną powagą i wsiadła na motor. Reszta tylko kiwła głową i zrobiła to co ona.
-Ginny, jedziesz teraz ze mną. Nie będziemy ciągnąc Jason'a aż do samej Nory.
- Jasne! Nawet nie wiesz ile czekałam żeby jechać znowu z Tobą.- podekscytowana Ginny usiadła za Hermioną, ale gdy zobaczyła minę jej ukochanego Jason'ka dodała.- No nie rób takiej miny, i tak wole jeździć z Tobą misiek.- i posłała mu buziaka.
Wszyscy pozakładali kaski i z szerokimi uśmiechami odpalili motory i jak to zawsze u nich bywało pierwsza ruszyła ich wilczyca. Wilczyca, dlatego, że miała ostry charakterek i była doskonałym przywódcą ich "stada", tak ją kiedyś nazwał Alec i tak zostało.
~*~
-Blaise! Widziałeś moje czarne spodnie?! - darł się na całe gardło Draco, który jak zwykle musiał czekać aż zacny Diabeł wyjdzie z kibla. Postanowił, więc się ubrać, tylko z niewyjaśnionych okoliczności nie mógł znaleźć spodni i stał w samych bokserkach i czarnym T-shirt'cie.
-Eee... Chyba zostawiłeś na dole.- krzyknął z łazienki Zabini.
-Ahh, dobrze wiedzieć. Dzięki.- I tak wyszedł z pokoju, i zszedł na dół. Nagle coś przykuło jego uwagę i spojrzał tam. Na klamce od drzwi frontowych wisiały jego czarne spodnie, których szukał. Podszedł bliżej i zobaczył karteczkę. Wziął ją i przeczytał.
Ktoś tu spodni nie pilnuje. Oj nie ładnie. Tęskniłeś?
-Blaise! Widziałeś moje czarne spodnie?! - darł się na całe gardło Draco, który jak zwykle musiał czekać aż zacny Diabeł wyjdzie z kibla. Postanowił, więc się ubrać, tylko z niewyjaśnionych okoliczności nie mógł znaleźć spodni i stał w samych bokserkach i czarnym T-shirt'cie.
-Eee... Chyba zostawiłeś na dole.- krzyknął z łazienki Zabini.
-Ahh, dobrze wiedzieć. Dzięki.- I tak wyszedł z pokoju, i zszedł na dół. Nagle coś przykuło jego uwagę i spojrzał tam. Na klamce od drzwi frontowych wisiały jego czarne spodnie, których szukał. Podszedł bliżej i zobaczył karteczkę. Wziął ją i przeczytał.
Ktoś tu spodni nie pilnuje. Oj nie ładnie. Tęskniłeś?
Odrazu poznał to pismo. Na samą myśl, o tej osobie uśmiechnął się szczerze, wziął spodnie i odwrócił. Tam jak się nie mylił stał nie kto inny jak jego przyjaciel Teodor Nott.
~*~
Dochodziła godzina 18, dlatego dziewczyny zaczęły się szykować do klubu. Pierwsza do toalety poszła Ginny, natomiast Hermiona wybierała strój, a z okazji tego, że będzie się ścigać postanowiła wziąść czarne spodnie. Do tego koszule z dwoma krzyżami na piersiach i buty lity z cekinami. Jej szafa na Grimmuald Place była przeogromna, wypełniona po brzegi bluzkami, spodniami, sukienkami, szpilkami i wiele innych najczęściej czarnych rzeczy. Zmieniła swój tok ubierania się. Kiedyś kolorowe bluzeczki, sweterki, jasne dżinsy, zero szpilek tylko same trampki i baleriny. Na samą myśl jak się zmieniła, uśmiechnęła się do siebie. W tym czasie wyszła Ruda z łazienki.
- Łazienka wolna, możesz wejść.- oznajmiła młoda Weasley, już ubrana w czarną spódniczkę i zwiewną białą bluzke na ramiączkach. Wyglądała ślicznie. Tak jak zawsze zresztą.
- Wow, młoda. - powiedziała Hermiona lustrując ją od góry do dołu.- Jason'ek będzie zadowolony haha.
- A weź spadaj i idź się kąpać!- odchrząknęła Ginny. - I masz godzinę na to. - dodała patrząc na zegarek stojący na biurku.
- Nic się nie stanie jeśli sie spóźnimy. Nigdy nie zaczęli by wyścigu beze mnie.- uśmiechnęła się i weszła do łazienki.
Po 30 minutach wyszła już odświeżona, ubrana i gotowa na wygraną. Weasley'ówna była już umalowana i zrobiła sobie kitkę na czubku głowy.
- Jeszcze ja sie uszykuję i ruszamy. - powiedziała Hermiona i za pomocą zaklęcia zaczęła prostować włosy.
- Miona?- zagadała nieśmiało Ginn.
-Hmm?
- No, bo ten... Eee... No chodzi o to, że...- Brązowłosa zaprzestała prostowania i spojrzała na przyjaciółke, która z nerwów zaczęła bawić się swoimi palcami.
- Wyduś to z siebie mała.
- Ehh. Głupio mi, że dopiero teraz Ci to mówię, bo Ty mi to powiedziałaś odrazu...- przejechała lekko dłonią po twarzy, nie mogąc dobrać słów. Hermiona wstała z krzesła i usiadła na łóżku na wprost przyjaciółki.
- Niech zgadne, zrobiłaś to.- powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy i złapała obiema rękami, dłonie rudowłosej. Ona tylko skinęła głową i spojrzała na Herm z nieśmiałym uśmiechem.- I zapewne to był Jason?- Na to też skinęła głową.- Wiedziałam. I powiem Ci, że cieszę się, że to był on, a nie ktoś inny. - przytuliła ją i wzięła się spowrotem za prostowanie.
- Mionka, ale nie licz, że ja i Jason będziemy ze sobą czy coś. No, bo wiesz jesteśmy przyjaciółmi, a ten seks to przez impuls. Za dużo wypiliśmy rozumiesz nie?
- No, oczywiście. Tylko, żeby nie robił sobie zbędnych nadziei.
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko, a jak Ty z Alec'iem?
-Że niby co my? - zdziwiła się Hermiona.
- Każdy z naszej ekipy widzi, że kręcicie.- Ginny wzruszyła ramionami.
- Haha błagam Cię, mała. To, że po alkoholu niekiedy w śline idziemy, to jeszcze nic nie znaczy.- zapewniała ją rozbawiona Granger.
- Och, tak, tak. - z ironicznym uśmieszkiem wstała z łóżka i zaczęła kierować sie w stronę drzwi. - Szykuj się lepiej, bo masz 30 min. Ja idę do bliźniaków. Spiesz się.- i wyszła.
-Szykuje wrednoto.- to powiedziała już do siebie.
Dochodziła godzina 18, dlatego dziewczyny zaczęły się szykować do klubu. Pierwsza do toalety poszła Ginny, natomiast Hermiona wybierała strój, a z okazji tego, że będzie się ścigać postanowiła wziąść czarne spodnie. Do tego koszule z dwoma krzyżami na piersiach i buty lity z cekinami. Jej szafa na Grimmuald Place była przeogromna, wypełniona po brzegi bluzkami, spodniami, sukienkami, szpilkami i wiele innych najczęściej czarnych rzeczy. Zmieniła swój tok ubierania się. Kiedyś kolorowe bluzeczki, sweterki, jasne dżinsy, zero szpilek tylko same trampki i baleriny. Na samą myśl jak się zmieniła, uśmiechnęła się do siebie. W tym czasie wyszła Ruda z łazienki.
- Łazienka wolna, możesz wejść.- oznajmiła młoda Weasley, już ubrana w czarną spódniczkę i zwiewną białą bluzke na ramiączkach. Wyglądała ślicznie. Tak jak zawsze zresztą.
- Wow, młoda. - powiedziała Hermiona lustrując ją od góry do dołu.- Jason'ek będzie zadowolony haha.
- A weź spadaj i idź się kąpać!- odchrząknęła Ginny. - I masz godzinę na to. - dodała patrząc na zegarek stojący na biurku.
- Nic się nie stanie jeśli sie spóźnimy. Nigdy nie zaczęli by wyścigu beze mnie.- uśmiechnęła się i weszła do łazienki.
Po 30 minutach wyszła już odświeżona, ubrana i gotowa na wygraną. Weasley'ówna była już umalowana i zrobiła sobie kitkę na czubku głowy.
- Jeszcze ja sie uszykuję i ruszamy. - powiedziała Hermiona i za pomocą zaklęcia zaczęła prostować włosy.
- Miona?- zagadała nieśmiało Ginn.
-Hmm?
- No, bo ten... Eee... No chodzi o to, że...- Brązowłosa zaprzestała prostowania i spojrzała na przyjaciółke, która z nerwów zaczęła bawić się swoimi palcami.
- Wyduś to z siebie mała.
- Ehh. Głupio mi, że dopiero teraz Ci to mówię, bo Ty mi to powiedziałaś odrazu...- przejechała lekko dłonią po twarzy, nie mogąc dobrać słów. Hermiona wstała z krzesła i usiadła na łóżku na wprost przyjaciółki.
- Niech zgadne, zrobiłaś to.- powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy i złapała obiema rękami, dłonie rudowłosej. Ona tylko skinęła głową i spojrzała na Herm z nieśmiałym uśmiechem.- I zapewne to był Jason?- Na to też skinęła głową.- Wiedziałam. I powiem Ci, że cieszę się, że to był on, a nie ktoś inny. - przytuliła ją i wzięła się spowrotem za prostowanie.
- Mionka, ale nie licz, że ja i Jason będziemy ze sobą czy coś. No, bo wiesz jesteśmy przyjaciółmi, a ten seks to przez impuls. Za dużo wypiliśmy rozumiesz nie?
- No, oczywiście. Tylko, żeby nie robił sobie zbędnych nadziei.
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko, a jak Ty z Alec'iem?
-Że niby co my? - zdziwiła się Hermiona.
- Każdy z naszej ekipy widzi, że kręcicie.- Ginny wzruszyła ramionami.
- Haha błagam Cię, mała. To, że po alkoholu niekiedy w śline idziemy, to jeszcze nic nie znaczy.- zapewniała ją rozbawiona Granger.
- Och, tak, tak. - z ironicznym uśmieszkiem wstała z łóżka i zaczęła kierować sie w stronę drzwi. - Szykuj się lepiej, bo masz 30 min. Ja idę do bliźniaków. Spiesz się.- i wyszła.
-Szykuje wrednoto.- to powiedziała już do siebie.
~*~
Po przywitaniu z Teodor'em chłopaki, byli już wyszykowani do klubu, więc swój czas poświęcili na granie w szachy czarodziejów. Dochodziła godzina 20, dlatego pozakładali kurtki i wyszli z domu Dracona.
- Cholera, byłem na tylu imprezach, a mam taki podjar akurat na tą. - Blaise wręcz skakał z radości.
- Może, to dlatego, że będą tam wyścigi.- stwierdził Teodor.
- Coś czuje, że to będzie nie zapomniana impreza.- powiedział do chłopaków Draco, po czym teleportowali się pod club.
Po przywitaniu z Teodor'em chłopaki, byli już wyszykowani do klubu, więc swój czas poświęcili na granie w szachy czarodziejów. Dochodziła godzina 20, dlatego pozakładali kurtki i wyszli z domu Dracona.
- Cholera, byłem na tylu imprezach, a mam taki podjar akurat na tą. - Blaise wręcz skakał z radości.
- Może, to dlatego, że będą tam wyścigi.- stwierdził Teodor.
- Coś czuje, że to będzie nie zapomniana impreza.- powiedział do chłopaków Draco, po czym teleportowali się pod club.
Stali pod Fallen Angel gotowi wejść do środka, słyszeli jak wewnątrz ludzi podniecenie na dzisiejsze wyścigi i burze oklasków, to oznaczało, że nie długo się zaczną.
- To co wchodzimy?- zapytał Blaise, niecierpliwie patrząc na swoich przyjaciół.
- Przecież nie będziemy tak stać.- odpowiedział mu Draco i wzruszył ramionami.
Mieli już wchodzić kiedy usłyszeli warkot silników.
-Zapewne to ta ekipa z południa.- pomyślał Malfoy.
-A może tak wziąść autograf?- zagadał Zabini, który tryskał szczęściem z niewyjaśnionych przyczyn.
-Och no jasne.- powiedział Teo, patrząc na przyjaciela jak na głupka.
Dziewiątka motorów zatrzymała się przed nimi. Pierwszymi osobami, które zdjęły kask, byli-o dziwo dla nich!- bliźniacy. Dwie rudawe czupryny, które kiedyś były dowcipnisiami w Hogwarcie. Za nimi w stronę drzwi od klubu szła czwórka chłopaków- jeden blondyn w czarnych okularach, dwaj bruneci , i jeden czarnowłosy.
Trójka przyjaciół skrzyżowała ręcę na piersi, gdy Weasley'owie do nich podeszli uśmiechając się od ucha do ucha.
-No proszę Freddi kogo my tu mamy.
-Witamy Pana Malfoy'a...
-... Pana Nott'a...
-... I Pana Zabini'ego, jak też miło zobaczyć wasze buzie.- bliźniacy wymienili spojrzenia, a uśmiech nie schodził z ich twarzy.
- Nam jakoś nie jest za miło.- odpowiedział im Draco nieco wkurzony, tym, że akurat dzisiaj musiał spotkac tych rudzielców.
-Oj tam Fretko, my staramy się być mili.- powiedział Fred stawiając duży nacisk na słowo ,, fretka".
Młody Malfoy miał już zamiar się na niego rzucić za to jak go nazwał, ale przytrzymali go przyjaciele.
-Ej Wealey'e ruszcie tyłki i chodzćie .-zaczął krzyczeć do nich Rick z kubu.
-Idziemy!- odpowiedział mu Fred.
-Bardzo miło nam się gawędziło, ale no obowiązki wzywają.
-Jeszcze się zobaczymy. Papatki Ślizgoni!- zakończył tą rozmowę Fred i obaj weszli do Fallen Angel.
Stali tak w trójkę dość wkurzeni, że ten dzień zepsuli im już rudzielce.
-Ej chłopaki...- zaczął niepewnie Blaise, patrząc w jakiś nieokreslony punkt.
-Czego?!- odwarknął jeszcze wkurzony blondyn. Po dłuższej nie odpowiedzi przyjaciela, on i Teodor spojrzeli tam gdzie ich przyjaciel.
-O w morde...- niemal pisnął zdziwiony Nott.
-Czy to nie ta zdrajczyni krwi, ta od Weasley'ów... No jak ona miała...- starał sobie za wszelką cenę przypomnieć Zabini.
-Ginny Weasley.- powiedział mu Malfoy, lecz wcale nie przykuł zbytniej uwagi do rudej Weasley'ówny. Jego wzrok zatrzymał się na brązowłosej dziewczynie, która siedziała na motorze, a nad nią był pochylony jakiś blondwłosy koleś z kapturem. Mierzył ją od góry do dołu, miała dość mocny makijaż, była ubrana na czarno i do tego jeździła na takim cacuszku! Nie mógł tego pojąc.
Blaise, natomiast obczajał rudowłosą. Miała długie zgrabne nogi, cudowny uśmiech, nie za mocny, nie za lekki makijaż. Wyglądała ślicznie. Przyjrzał się też jej koledze, który obejmował ją ramieniem. Był brunetem o brązowych oczach, był w nią, wręcz zapatrzony.
Cała trójka przygladała im się, gdy nagle ruda podeszła do nieznajomej im dziewczyny przytuliła ją i wyszeptała coś do ucha, następnie przytulił ją brązowłosy chłopak. Weasley wraz z tym chłopakiem przeszła obok nich, zaszczycając ich tylu pełnym obrzydzenia spojrzeniem i weszła do budynku. Koleś z kapturem natomiast pochylił się nad nią i dał jej całusa w policzek, na co Draconowi, bez wytłumaczenia napinają się mięśnie. Po chwili chłopak od niej odchodzi, ale jeszcze przed wejściem do środka, spojrzał na nią i powiedział.
- Powodzenia w wyścigu wilczku.- i zniknął za drzwiami.
Malfoy widział jak ta uśmiecha się pod nosem i ma zamiar założyć kask, gdy niespodziewanie ona spojrzała na niego. Nie mógł wyczytac nic z jej spojrzenia, choc te oczy wydawały mu się znajome. Zresztą nie tylko jemu. Jego przyjaciele również, skądś ją kojarzyli, ale nie wiedzieli skąd. Obdarowując Dracona jednym spojrzeniem, założyła kask i odjechała. Prawdopodobnie szykując się na wyścig.
Ubiór Hermiony

