sobota, 28 maja 2016

Rozdział 2

Draco wraz z Blaise'm kupili przydatne rzeczy do Hogwartu, spotykając przy tym skretyniałego, a za razem wkurzonego Weasley'a i bliznowatego Potter'a. Oczywiście nie ominęło się bez zbędnych uwag, czym jeszcze bardziej ich wkurzyli, a im samym poprawił się znacznie humor. Po powrocie z Pokątnej postanowili pobiegać, po małym miasteczku w Londynie, gdzie teraz Draco mieszka ze swoją matką, a jego ojciec znajduje się w Azkabanie. Na wakacje przyjechał do niego Blaise, bo jego matka wyjechała na Hawaje ze swoim nowym partnerem.
- Wiesz co Smoku, ja to bym chciał se dzisiaj iść wypić... Dużo.- zagadał Blaise, gdy przebiegali już 2 raz obok klubu, do którego zawsze chcieli zajrzeć. Słyszeli o nim same pochwały, również sami byli ciekawi wyścigów, które są tam prowadzone.
-I zapewne zrobisz zaraz maślane oczy, i poprosisz mnie, abym poszedł z Tobą do Fallen Angel.- spojrzał na Diabła, który patrzył na niego niczym 3-letnie dziecko proszące o lizaka.- Ehh, no a jak inaczej.
- No Smoczuś nie bądź taki, poderwiemy jakieś fajne laski, pokibicujemy na wyścigach, a może i załatwimy se autograf zwycięscy.- zaczął wyliczać i wzdychając przy każdym wypowiedzianym słowie, gdy spojrzał na skrzywioną minę Młodego Malfoy'a.-  No Dracze nie bądź taki...!
-No niech Ci...- miał już odpowiedzieć kiedy usłyszeli za sobą warkot motorów. Odrazu przestali biec i zatrzymali sie na chodniku i zaczęli się im przyglądać. Jechali z niewyobrażalną prędkością, ponad 200 km/h. Motorów było 9 każdy inny, ale każdy mający swój urok. Nawet w takiej prędkości zauważyli, że jako pierwsza jechała dziewczyna. Spod kasku wychodziły brązowe lekko pofalowane włosy i miała długie czarne koturny. Za nią jechało 3 mężczyzn, z czego za jednym chłopakiem siedziała jakaś rudowłosa dziewczyna. A za nimi reszta. Widać było, że jeżdżąc czują się wolni, niezależni od wszystkiego i wszystkich. Gdy już nie było ich widać, odezwał się Draco.
- Idziemy stary! I wysyłamy sowę do Teodora powinnien już wrócić z tych wakacji.
- Wiedziałem, że sie zgodzisz! Chodź, wyślemy sowę a potem idziemy się "wystroić".- po ostatnich słowach Diabła, obaj wybuchli śmiechem i żeby było szybciej teleportowali się do domu Dracona.
~*~
Hermiona po kłótni z Ron'em była w złym humorze, dlatego wybrała się na dość szybką przejażdżkę z całą jej ekipą. Odrazu poprawił jej się humor. Kochała to uczucie, gdy wsiada na motor, odpala go o słyszy ten ryk silnika, i wtedy już nie liczy się nic. Tylko ona, droga i motor.
-To o co tym razem poszło Her?- zagadał ją Jim, gdy zatrzymali się w pobliskim parku na Grimmuald Place. Jim był chłopakiem o kręconych czarnych włosach.
- Nie wiem, o co Ci chodzi Jimmi.- odpowiedziała Gryfonka udając zdziwioną. Razem z ekipą siedzieli lub jak Ginny leżeli na trawie.
- Błagam wilczku, nas nie oszukasz.- tym razem odezwał się blondyn o błękitnych oczach- Co tym razem przeskrobał twój rudzielec? Któryś do kolekcji.- tym stwierdzeniem spojrzał w stronę rozbawionych bliźniaków. Tak chodzi o Fred'a i George'a.
- Ehh, miałam taką tyciutką nadzieję, że obejdzie się bez tłumaczeń. No więc, jak zawsze poszło o...- zaczęła mówić Hermiona lecz nie udało jej sie dokończyć.
-... o nas. Nie no naprawdę ja nie rozumiem jaki on ma problem...- przerwał jej Roger.
-... możemy to w jakiś sposób załatwić, znaczy dokładniej wyjaśnić.- powiedział z szczerym uśmiechem Rick, uderzając swoją pięścią, o drugą płasko ułożoną rękę.
-O nie, nie, nie. Błagam Rikki zluzuj. Nie zapominaj, że to mój chłopak, a ja jestem waszą przyjaciółką.- upomniała mu Her, szturchając go w ramię.
-Chyba, że poprostu weźmiemy go kiedyś na imprezę.- zaproponował Matt ze swoim szaleńczym uśmieszkiem.-Tak, wiem, wiem, po raz kolejny nam odmówi, ale zawsze warto spróbować.- dodał spoglądając na minie Hermiony.
- Haha proszę Cię. Myślisz, że słynny Ron pójdzie z nami na imprezę, żeby zobaczyć, jak jego dziewczyna bawi się lepiej z nami niż z nim? - zapytał zirytowany Jason.
- No, chłopcy Jason ma rację. Mój CUDOWNY braciszek nie pójdzie z wami już na żadną imprezę. Pamiętacie tego grilla?- wszyscy kiwnęli głową Ginny, która dopiero teraz sie odezwała.- I pewnie pamiętacie jaką odstawił szopkę, gdy Alec poprosił naszą Mionkę do tańca. Naprawdę trzeba być żałosnym żeby zrobić swojej dziewczynie awanturę przy wszystkich o głupi taniec.
-Wkońcu jestem tak nieziemsko przystojny, że nie dziwie się, że rudzielec był zazdrosny o Mionke.- oznajmił Alec przeczesując swoje blond włosy i posyłając brązowłosej ten uśmiech w którym Gryfonka była zakochana i nazywała jego uśmieszkiem. Ona natomiast pokazała mu język, choć po chwili spusciła głowę czując, że znowu doprowadził ją do stanu w którym się rumieni. Nie lubiła tego, dlatego, żeby nikt nie zauważył wstała.
- Dobra koniec tego gadania, zbieramy się i o 20 widzimy się pod klubem.- powiedziała dość z dziwną powagą i wsiadła na motor. Reszta tylko kiwła głową i zrobiła to co ona.
-Ginny, jedziesz teraz ze mną. Nie będziemy ciągnąc Jason'a aż do samej Nory.
- Jasne! Nawet nie wiesz ile czekałam żeby jechać znowu z Tobą.- podekscytowana Ginny usiadła za Hermioną, ale gdy zobaczyła minę jej ukochanego Jason'ka dodała.- No nie rób takiej miny, i tak wole jeździć z Tobą misiek.- i posłała mu buziaka.
Wszyscy pozakładali kaski i z szerokimi uśmiechami odpalili motory i jak to zawsze u nich bywało pierwsza ruszyła ich wilczyca. Wilczyca, dlatego, że miała ostry charakterek i była doskonałym przywódcą ich "stada", tak ją kiedyś nazwał Alec i tak zostało.
~*~
-Blaise! Widziałeś moje czarne spodnie?! - darł się na całe gardło Draco, który jak zwykle musiał czekać aż zacny Diabeł wyjdzie z kibla. Postanowił, więc się ubrać, tylko z niewyjaśnionych okoliczności nie mógł znaleźć spodni i stał w samych bokserkach i czarnym T-shirt'cie.
-Eee... Chyba zostawiłeś na dole.- krzyknął z łazienki Zabini.
-Ahh, dobrze wiedzieć. Dzięki.- I tak wyszedł z pokoju, i zszedł na dół. Nagle coś przykuło jego uwagę i spojrzał tam. Na klamce od drzwi frontowych wisiały jego czarne spodnie, których szukał. Podszedł bliżej i zobaczył karteczkę. Wziął ją i przeczytał.
    Ktoś tu spodni nie pilnuje. Oj nie ładnie. Tęskniłeś?
Odrazu poznał to pismo. Na samą myśl, o tej osobie uśmiechnął się szczerze, wziął spodnie i odwrócił. Tam jak się nie mylił stał nie kto inny jak jego przyjaciel Teodor Nott.
~*~
Dochodziła godzina 18, dlatego dziewczyny zaczęły się szykować do klubu. Pierwsza do toalety poszła Ginny, natomiast Hermiona wybierała strój, a z okazji tego, że będzie się ścigać postanowiła wziąść czarne spodnie. Do tego koszule z dwoma  krzyżami na piersiach i buty lity z cekinami. Jej szafa na Grimmuald Place była przeogromna, wypełniona po brzegi bluzkami, spodniami, sukienkami, szpilkami i wiele innych najczęściej czarnych rzeczy. Zmieniła swój tok ubierania się. Kiedyś kolorowe bluzeczki, sweterki, jasne dżinsy, zero szpilek tylko same trampki i baleriny. Na samą myśl jak się zmieniła, uśmiechnęła się do siebie. W tym czasie wyszła Ruda z łazienki.
- Łazienka wolna, możesz wejść.- oznajmiła młoda Weasley, już ubrana w czarną spódniczkę i zwiewną białą bluzke na ramiączkach. Wyglądała ślicznie. Tak jak zawsze zresztą.
- Wow, młoda. - powiedziała Hermiona lustrując ją od góry do dołu.- Jason'ek będzie zadowolony haha.
- A weź spadaj i idź się kąpać!- odchrząknęła Ginny. - I masz godzinę  na to. - dodała patrząc na zegarek stojący na biurku.
- Nic się nie stanie jeśli sie spóźnimy. Nigdy nie zaczęli by wyścigu beze mnie.- uśmiechnęła się i weszła do łazienki.
Po 30 minutach wyszła już odświeżona, ubrana i gotowa na wygraną. Weasley'ówna była już umalowana i zrobiła sobie kitkę na czubku głowy.
- Jeszcze ja sie uszykuję i ruszamy. - powiedziała Hermiona i za pomocą zaklęcia zaczęła prostować włosy.
- Miona?- zagadała nieśmiało Ginn.
-Hmm?
- No, bo ten... Eee... No chodzi o to, że...- Brązowłosa zaprzestała prostowania i spojrzała na przyjaciółke, która z nerwów zaczęła bawić się swoimi palcami.
- Wyduś to z siebie mała.
- Ehh. Głupio mi, że dopiero teraz Ci to mówię, bo Ty mi to powiedziałaś odrazu...- przejechała lekko dłonią po twarzy, nie mogąc dobrać słów. Hermiona wstała z krzesła i usiadła na łóżku na wprost przyjaciółki.
- Niech zgadne, zrobiłaś to.- powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy i złapała obiema rękami, dłonie rudowłosej. Ona tylko skinęła głową i spojrzała na Herm z nieśmiałym uśmiechem.- I zapewne to był Jason?- Na to też skinęła głową.- Wiedziałam. I powiem Ci, że cieszę się, że to był on, a nie ktoś inny. - przytuliła ją i wzięła się spowrotem za prostowanie.
- Mionka, ale nie licz, że ja i Jason będziemy ze sobą czy coś. No, bo wiesz jesteśmy przyjaciółmi, a ten seks to przez impuls. Za dużo wypiliśmy rozumiesz nie?
- No, oczywiście. Tylko, żeby nie robił sobie zbędnych nadziei.
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko, a jak Ty z Alec'iem?
-Że niby co my? - zdziwiła się Hermiona.
- Każdy z naszej ekipy widzi, że kręcicie.- Ginny wzruszyła ramionami.
- Haha błagam Cię, mała. To, że po alkoholu niekiedy w śline idziemy, to jeszcze nic nie znaczy.- zapewniała ją rozbawiona Granger.
- Och, tak, tak. - z ironicznym uśmieszkiem wstała z łóżka i zaczęła kierować sie w stronę drzwi. - Szykuj się lepiej, bo masz 30 min. Ja idę do bliźniaków. Spiesz się.- i wyszła.
-Szykuje wrednoto.- to powiedziała już do siebie.
~*~
Po przywitaniu z Teodor'em chłopaki, byli już wyszykowani do klubu, więc swój czas poświęcili na granie w szachy czarodziejów. Dochodziła godzina 20, dlatego pozakładali kurtki i wyszli z domu Dracona.
- Cholera, byłem na tylu imprezach, a mam taki podjar akurat na tą. - Blaise wręcz skakał z radości.
- Może, to dlatego, że będą tam wyścigi.- stwierdził Teodor.
-  Coś czuje, że to będzie nie zapomniana impreza.- powiedział do chłopaków Draco, po czym teleportowali się pod club. 
Stali pod Fallen Angel gotowi wejść do środka, słyszeli jak wewnątrz ludzi podniecenie na dzisiejsze wyścigi i burze oklasków, to oznaczało, że nie długo się zaczną. 
- To co wchodzimy?- zapytał Blaise, niecierpliwie patrząc na swoich przyjaciół. 
- Przecież nie będziemy tak stać.- odpowiedział mu Draco i wzruszył ramionami. 
Mieli już wchodzić kiedy usłyszeli warkot silników. 
-Zapewne to ta ekipa z południa.- pomyślał Malfoy.
-A może tak wziąść autograf?- zagadał Zabini, który tryskał szczęściem z niewyjaśnionych przyczyn. 
-Och no jasne.-  powiedział Teo, patrząc na przyjaciela jak na głupka. 
Dziewiątka motorów zatrzymała się przed nimi. Pierwszymi osobami, które zdjęły kask, byli-o dziwo dla nich!- bliźniacy. Dwie rudawe czupryny, które kiedyś były dowcipnisiami w Hogwarcie. Za nimi w stronę drzwi od klubu szła czwórka chłopaków- jeden blondyn w czarnych okularach, dwaj bruneci , i jeden czarnowłosy. 
Trójka przyjaciół skrzyżowała ręcę na piersi, gdy Weasley'owie do nich podeszli uśmiechając się od ucha do ucha. 
-No proszę Freddi kogo my tu mamy.
-Witamy Pana Malfoy'a...
-... Pana Nott'a...
-... I Pana Zabini'ego, jak też miło zobaczyć wasze buzie.- bliźniacy wymienili spojrzenia, a uśmiech nie schodził z ich twarzy.
- Nam jakoś nie jest za miło.- odpowiedział im Draco nieco wkurzony, tym, że akurat dzisiaj musiał spotkac tych rudzielców. 
-Oj tam Fretko, my staramy się być mili.- powiedział Fred stawiając duży nacisk na słowo ,, fretka".
Młody Malfoy miał już zamiar się na niego rzucić za to jak go nazwał, ale przytrzymali go przyjaciele.
-Ej Wealey'e ruszcie tyłki i chodzćie .-zaczął krzyczeć do nich Rick z kubu.
-Idziemy!- odpowiedział mu Fred.
-Bardzo miło nam się gawędziło, ale no obowiązki wzywają.
-Jeszcze się zobaczymy. Papatki Ślizgoni!- zakończył tą rozmowę Fred i obaj weszli do Fallen Angel. 
Stali tak w trójkę dość wkurzeni, że ten dzień zepsuli im już rudzielce. 
-Ej chłopaki...- zaczął niepewnie Blaise, patrząc w jakiś nieokreslony punkt.
-Czego?!- odwarknął jeszcze wkurzony blondyn. Po dłuższej nie odpowiedzi przyjaciela, on i Teodor spojrzeli tam gdzie ich przyjaciel. 
-O w morde...- niemal pisnął zdziwiony Nott.
-Czy to nie ta zdrajczyni krwi, ta od Weasley'ów... No jak ona miała...- starał sobie za wszelką cenę przypomnieć Zabini.
-Ginny Weasley.- powiedział mu Malfoy, lecz wcale nie przykuł zbytniej uwagi do rudej Weasley'ówny. Jego wzrok zatrzymał się na brązowłosej dziewczynie, która siedziała na motorze, a nad nią był pochylony jakiś blondwłosy koleś z kapturem. Mierzył ją od góry do dołu, miała dość mocny makijaż, była ubrana na czarno i do tego jeździła na takim cacuszku! Nie mógł tego pojąc. 
Blaise, natomiast obczajał rudowłosą. Miała długie zgrabne nogi, cudowny uśmiech, nie za mocny, nie za lekki makijaż. Wyglądała ślicznie. Przyjrzał się też jej koledze, który obejmował ją ramieniem. Był brunetem o brązowych oczach, był w nią, wręcz zapatrzony.
Cała trójka przygladała im się, gdy nagle ruda podeszła do nieznajomej im dziewczyny przytuliła ją i wyszeptała coś do ucha, następnie przytulił ją brązowłosy chłopak. Weasley wraz z tym chłopakiem przeszła obok nich, zaszczycając ich tylu pełnym obrzydzenia spojrzeniem i weszła do budynku. Koleś z kapturem natomiast pochylił się nad nią i dał jej całusa w policzek, na co Draconowi, bez wytłumaczenia napinają się mięśnie. Po chwili chłopak od niej odchodzi, ale jeszcze przed wejściem do środka, spojrzał na nią i powiedział.
- Powodzenia w wyścigu wilczku.- i zniknął za drzwiami. 
Malfoy widział jak ta uśmiecha się pod nosem i ma zamiar założyć kask, gdy niespodziewanie ona spojrzała na niego. Nie mógł wyczytac nic z jej spojrzenia, choc te oczy wydawały mu się znajome. Zresztą nie tylko jemu. Jego przyjaciele również, skądś ją kojarzyli, ale nie wiedzieli skąd. Obdarowując Dracona jednym spojrzeniem, założyła kask i odjechała. Prawdopodobnie szykując się na wyścig. 

Ubiór Hermiony

Ubiór Ginny Hejkaa. Wstawiamy kolejny rozdział, i prosimy o pisanie komentarzy.

wtorek, 17 maja 2016

Rozdział 1


                                                                    ~~*~~
Draco właśnie się obudził. Spojrzał na zegarek. Była godzina 8:30. Zdziwił się że nie spał do południa. Wstał z zamiarem pójścia do łazienki gdy zobaczył że Blaise śpi na jego kanapie. No tak, wczoraj siedzieli do późna pijąc Ognistą. Już miał odezwać się żeby obudzić przyjaciela, gdy wpadł na inny pomysł.
-Aguamenti. - wyszeptał Draco
W tym momencie z jego różdżki wypłynął strumień wody, który blondyn skierował na ciemnoskórego kolegę.
-Na Salazara, Draco. Czy ty zwariowałeś? - Zapytał zdenerwowany Zabini.
-Żałuj że nie widziałeś swojej miny, Diable. - odpowiedział Smok, po czym zaczął się śmiać.- Dobra, idę się ogarnąć. Tobie też to radzę, bo za godzinę idziemy na Pokątną.
-Okej, tylko nie siedź w łazience przez godzinę bo ja też tu jestem.
 * godzinę później. *
-Zabini, pospiesz się. Siedzisz w tej łazience dłużej niż baba. - zawołał zirytowany Draco.
-No już idę. A po co tak właściwie tam idziemy? - zapytał Diabeł
-A cokolwiek do Hogwartu masz? Nie, no właśnie... Ja też nie, a czy chcesz czy nie jutro jest rozpoczęcie.
-Dobra, już jestem gotowy. - Draconowi ukazał się Blaise ubrany w przetarte jeansy i czarną koszulkę.
-Diable czy to moja koszula?
-Ee... Sam nie wiem mamy podobne, a zresztą co Ci szkodzi kumplowi pożyczyć? - Zabini zrobił smutna mine i popatrzył na Smoka.
-Aa wal się młotku!- Szybkim krokiem wszedł do łazienki, wykonał poranną toaletę, ubrał się w jeansy i biała koszule z 3/4 rękawem.- Dobra idziemy?
- Idziemy, idziemy- powiedział Blaise ukazując swoje proste białe zęby. Wyszli z nowego domu Dracona żegnając sie przy tym z Narcyza i teleportowali się na Pokątną.
~~*~~
Hermiona po porannym bieganiu zjadła śniadanie wraz z rodziną Weasley'ów i teraz siedziała z Ginny w jej pokoju. Po wojnie nie odnalazła rodziców, dlatego zamieszkała razem z Harry'm i Syriuszem na Grimmauld Place. A na drugi miesiąc wakacje przyjeżdża z nim do Nory. Nie przeszkadza jej mieszkać z dwoma facetami pod jednym dachem, ponieważ większość czasu i tak spędza poza domem, jeżdżąc na motorze z samymi chłopakami i z Ginny. Często namawia też Harry'ego i Rona, aby z nią i Ginn wychodzili, ale nigdy nie mieli ochoty. Za to Fred i George nie przepuscili żadnej okazji. Spędzają z Hermiona więcej czasu niż jej chłopak- Ron. On zawsze robi jej kłótnie jaka to ona nie jest i że przesadza z tymi całymi imprezami i jej nowym stylem ubioru i makijażu. Ona nie jest już tą samą kujonką Hermioną Granger co przed wojną. Stała się teraz marzeniem każdego chłopaka oraz najlepszą kumpelą do picia i najlepszym przeciwnikiem w wyścigach motorowych.
Ruda też się zmieniła miała teraz bardziej ogniste włosy i zaczęła się mocniej malować. Po wojnie zaczęła wymykać się z domu, i razem z Hermioną najczęściej swój czas spędzały w swoim ulubionym klubie- Fallen Angels, lub na przejażdżkach. Akurat Ginn jeździła z Jason'em. Potrafiła jeździć, ale wolała czuć adrenalinę siedząc z tyłu. Ona również nie może się odpędzić od zalotników, i podoba jej się to, lecz po zakończonym związku z Harry'm woli trochę odpocząć. Cieszy się, że z jej przyjaciółka zrobiła się taką niezależną dziewczyną. Lubiła tamtą kujonkę, ale jeszcze bardziej lubi tą szaloną Hermione.
Gdy obie tak rozmyślały, Ginny postanowiła przerwać tą ciszę.
- Dzisiaj idziemy na Pokątną. Już nie mogę sie doczekać powrotu do Hogwartu.- pisnęła i wskoczyła na łóżko Hermiony znajdujące się naprzeciwko jej.
- Uważaj bo mi łóżko zarwiesz pod tą twoja dupą. - Herm parsknęła śmiechem, a Ginny uśmiech zniknął i z całej siły uderzyła brązooką poduszką.
- Ho Ho zaczełaś wojnę.
Odrazu zaczęła sie bitwa na poduszki, dopóki do pokoju nie wszedł Harry a za nim Ron.
- Oj dziewczynki dziewczynki na dole słychać wasze krzyki. - oznajmił im Harry a Ron usiadł obok Her i dał jej całusa w policzek.
-Ee tam. Jakbyście pierwszy raz je słyszeli.- zauważyła Ginny.
-No, ale to trochę tak dziwnie jak dwie dziewczyny tak krzyczą.
-A Ty Ron jak zawsze o jednym.- powiedziała Hermiona i wraz z rudowłosą zaczęły się śmiać.
-No wiesz...- oburzył się Ron, ale po chwili się uśmiechnął.- Ej wy też idziecie dziś na Pokątną?
-Nie.
-Jak to nie Hermiona?!- krzykła Ginny.
-My jedziemy Ruda. - powiedziała i posłała jej szczerzy uśmiech, który ona po chwili odwzajemniła i przybiłi piątkę.
-Na Merlina Hermiona ogarnij się wkońcu! Mogłabyś spędzić trochę czasu z przyjaciółmi! A nie się szlajasz z jakimiś kretynami, ja nawet nie wiem co Ty tam z nimi robisz!- zaczął wydzierać się Ron nie zwarzając na to że jest otwarte okno.
- Nie prawda! Nie ma mnie tylko wieczorami! Proponowałam wam żebyście z nami chodzili to nie! I Ci z którymi się "szlajam" to nie kretyni tylko moi PRZYJACIELE! - Hermiona nie była mu dłużna i także zaczęła się drzeć.
- To chyba oni są ważniejsi od nas! Nie zapominaj że to ja jestem twoim chłopakiem i że jesteś MOJA nie ich!
Brązowłosa była wściekła. Nikt nie będzie jej mówił z kim ma sie zadawać.
- Ron przestań. Wychodzimy. - Harry próbował zaspokoić sytuacje i wyprowadzić Rona z sypialni dziewczyn.
- Nie będziesz mi mówił co mam robić i z kim sie zadawać!
- Ron chodźmy!- Harry ciągnął Rudzielca za koszulkę i usiłował dojść z nim do drzwi, gdy nagle sie otworzyły. Do pokoju wparował Fred z George'm.
- No ja wam powiem, że macie niezłe szczęście, bo...
- ... gdyby mama z ojcem nie wyszli wcześniej do jej nowej kawiarni to by...
-... usłyszeli waszą uroczą kłótnie.- Zakończył ich wspólny monolog Fred.
- Fred! George! Jeny już jesteście! - Ginny wraz Her rzucili im się na szyję. Tęskniły za nimi przez ten tydzień, kiedy oni wyjechali do dziewczyny Lee Jordan'a gdzieś w okolicach szkoły Beauxbatons.
- No widać jak nasze księżniczki tęskniły!
- To o której się zbieramy na Pokątną?- zapytała bliźniaków Hermiona, która zapomniała o kłótni z Ron'em.
- Oczywiście jak zawsze kur** moi bracia lepsi. Nie wiem Hermiono czy to ma sens.- Ron już nie wytrzymał i wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami. A ona patrzyła jak wybiega i nie mogła wypowiedzieć żadnego słowa i nie mogła go zatrzymać. A może poprostu nie chciała?

niedziela, 8 maja 2016

Prolog

Jutro rozpocznie się ostatni rok w Hogwarcie.
Pierwszy rok w odbudowanej po wojnie szkole.
Pierwszy raz bez strachu że Voldemort powróci.
Pierwszy bez Dumbledora, Snape'a.
Pierwszy bez wielu uczniów.
 Jednak będzie to też ostatni rok w drugim domu wielu czarodziejów.
Ostatni rok pełen niespełnionych marzeń, nadzieji na lepsze jutro.
Wszyscy wiedzą że ten rok będzie inny.

Będzie to rok wielu zmian.
Zmian na lepsze.
Nic już nie będzie takie samo.
Wszystko się zmienia.
Ten rok będzie wyjątkowy.

                                                                    ~~*~~
Ostatni miesiąc Hermiona spędziła w Norze, z najlepszymi przyjaciółmi i chłopakiem.Czuła się cudownie wiedząc że już jutro wróci do ukochanej szkoły. Spotka się z przyjaciółmi których dawno nie widziała.
Tego dnia Hermiona obudziła się o 5 rano. Od wojny codziennie niezależnie od wszystkiego wstawała rano i biegała.  To zajęcie oczyszczało jej umysł, odprężało i pozwalało spokojnie zastanowić się nad wszystkim.Wstała z łóżka, skierowała się w stronę łazienki, w której wzięła szybki prysznic. Wchodząc spod strumienia szybko wytarła się ręcznikiem, a włosy wysuszyła za pomocą różdżki i spięła w koka. Z racji że było o tej porze ciepło to ubrała się w jeansowe spodenki i i czarną koszulkę na ramiączkach. Wychodząc z łazienki założyła ulubione buty do biegania. Spojrzała się na śpiącą spokojnie Ginny i wyszła z pokoju cicho zamykając drzwi. Skierowała się na zewnątrz i pobiegła.
                                                               ~~~~~~~~~~
Hejka. To mój 2 blog.
Mam nadzieje ze sie spodoba.
Rozdziały planuję dodawać 3-4 razy w miesiącu.
Zależy to też od tego ile będę miała czasu.
Pozdrawiam.
    ~ Ślizgonka.